Cła Trumpa. USA oddają 81 mld dol. Sąd Najwyższy uznał je za nielegalne

USA zwróciły już 81 mld dol. firmom obciążonym cłami wprowadzonymi przez Donalda Trumpa. "The Guardian" informuje, że to skutek wyroku Sądu Najwyższego, który uznał dużą część tych opłat za nielegalne.

Donald TrumpDonald Trump
Źródło zdjęć: © Getty Images | Anadolu
Karol Osiński

Najważniejsze informacje

  • W roku budżetowym rozpoczętym w październiku 2025 r. amerykański rząd wypłacił już 81 mld dol. zwrotów ceł.
  • Według doniesień "The Guardian" niemal cały wzrost zwrotów wynika z lutowego wyroku Sądu Najwyższego USA.
  • Biały Dom przygotowuje już kolejne taryfy, które mogą objąć m.in. Wielką Brytanię, Japonię, Indie, Tajwan i Chiny.

Dane budżetowe opublikowane w poniedziałek pokazują, że skutki sporu o politykę handlową w USA są już bardzo kosztowne. Według doniesień "The Guardian" amerykańskie władze muszą oddawać pieniądze firmom, które sprowadzały towary do Stanów Zjednoczonych i wcześniej zapłaciły dodatkowe cła narzucone przez administrację Donalda Trumpa.

Skala zwrotów mocno odbiega od ubiegłorocznej. W tym samym okresie poprzedniego roku budżetowego rząd wypłacił 5 mld dol., a teraz suma sięgnęła 81 mld dol. Urzędnik Departamentu Skarbu, cytowany przez media, przekazał, że niemal cały skok wynika z decyzji Sądu Najwyższego, a większość wypłat przypadła na maj i czerwiec.

Zwroty ceł po wyroku Sądu Najwyższego

W lutym Sąd Najwyższy USA zablokował dużą część dodatkowych ceł wprowadzonych przez Trumpa. Taryfy były jednym z filarów jego planu gospodarczego po powrocie do Białego Domu w 2025 r. Prezydent przekonywał, że pomogą one przywrócić produkcję w USA, poprawić warunki handlu i ograniczyć deficyt federalny.

Na razie budżet pokazuje odwrotny kierunek. W pierwszych dziewięciu miesiącach roku budżetowego deficyt federalny wzrósł o 2 proc. i sięgnął 1,367 bln dol. Same koszty obsługi długu przekroczyły 1 bln dol., co oznacza wzrost o 14 proc. Z kolei wydatki wojskowe były wyższe o 5 proc. z powodu wojny na Bliskim Wschodzie.

Biały Dom szykuje nowe taryfy

Mimo sądowego ograniczenia ceł administracja USA nie rezygnuje z nowych opłat. Obecna tymczasowa globalna taryfa w wysokości 10 proc. ma wygasnąć 24 lipca, ale Biały Dom pracuje nad kolejnymi cłami. Według "The Guardian" nowa propozycja ma uzasadnienie w słabym egzekwowaniu przepisów przeciw pracy przymusowej i nadwyżkach mocy przemysłowych.

Projekt może dotyczyć najważniejszych partnerów handlowych, w tym Wielkiej Brytanii, Japonii, Indii, Tajwanu i Chin. Stawki mają wynosić od 10 do 12,5 proc. USA zagroziły też Brazylii nowymi cłami na poziomie 25 proc. W osobnym wpisie Donald Trump napisał: "Niech to oświadczenie oznacza, że każdy kraj, który nałoży taki podatek, natychmiast spotka się ze 100-proc. cłem na wszelkie towary wysyłane do Stanów Zjednoczonych Ameryki".

Trump odniósł się w ten sposób do podatków cyfrowych nakładanych na największe amerykańskie firmy technologiczne. W Wielkiej Brytanii taki podatek wynosi 2 proc. i obejmuje duże platformy społecznościowe, wyszukiwarki oraz internetowe platformy handlowe. Według resortu finansów przyniósł on ponad 800 mln funtów w roku 2024-25. Francja, Hiszpania i Włochy pobierają 3-proc. podatek od dużych firm działających na ich rynkach.

Wybrane dla Ciebie