Skazali go na 25 lat. "Nie przyznam się". Teraz odkryli nagranie

"Interwencja" Polsatu zajęła się sprawą pana Wojciecha. Mężczyzna został skazany na 25 lat więzienia za zabójstwo. Uważa, że jest niewinny. Teraz pojawiło się nagranie, które wedle obrony może dowodzić, że pan Wojciech nie dopuścił się zbrodni.

zdj. poglądowe
zdj. poglądowe
Źródło zdjęć: © Facebook, Getty Images | Interwencja, NurPhoto
Rafał Strzelec

W sprawie chodzi o śmierć 45-letniego Janusza z Wałbrzycha. Ciało mężczyzny znaleziono w mieszkaniu mężczyzny w 2008 r. Początkowo wszystko wskazywało na samobójstwo, bowiem zwłoki były powieszone na lince. Jednak policja otrzymała informację od świadka, że w momencie zdarzenia pan Janusz został obrabowany.

Policja zatrzymała Bogumiła K., znajomego zmarłego. Został zabrany na przesłuchanie. - No i zaczynają maglowanie go. Zaczął rzucać nazwiskami. Okazywało się, że osoby, na które wskazywał, że miały być z nim, to te osoby albo nie żyły, albo w ogóle nie istniały, albo były pozbawione wolności - wspomina pan Wojciech.

Bogumił K. w końcu wskazał na pana Wojciecha. - Jest realnym człowiekiem, przebywa na wolności, miał kontakt z Januszem. No i wszystko później się potoczyło tak, jak się potoczyło - powiedział pan Wojciech w rozmowie z "Interwencją".

Bogumił K. zeznał, że dopuścił się zbrodni razem z panem Wojciechem. Obaj usłyszeli zarzut zabójstwa. Wyrok zapadł w czerwcu 2008 r. Bogumił K. dostał 15, a pan Wojciech 25 lat więzienia. Wyrok podtrzymały kolejne instancje.

- Dla mnie, jako dla fachowca, który 25 lat się tym zajmował, jest to skandal. Jest to dla mnie rzecz niewyobrażalna, że został skazany człowiek bez żadnego dowodu. Na podstawie pomówienia - mówi Janusz Bartkiewicz, były policjant w rozmowie z "Interwencją".

25 lat za niewinność? Dotarli do nagrania

Po dwóch latach pojawił się nowy dowód w sprawie. Obrońca pana Wojciecha dotarł do nagrania z eksperymentu procesowego z udziałem Bogumiła K. Mężczyzna wskazywał, że Janusz L. był bity i kopany. Tymczasem opinia biegłych wykazała, że ofiara nie miała obrażeń wskazujących na pobicie. Bogumił K. zeznał też, że ciało Janusza było położone na krześle i jeden z mężczyzn miał je kopnąć, by upozorować powieszenie. - W tym mieszkaniu żadnych krzesełek nie było. On był sterowany przez policjantów - twierdzi Janusz Bartkiewicz. Obrońca pana Wojciecha dodaje, że "zapis z tego eksperymentu jest w całości dowodem na niewinność" jego klienta.

Agnieszka Połyniak z Sądu Okręgowego w Świdnicy przekazała "Interwencji", że dowód w postaci wyników tego eksperymentu miał niewielki wpływ na wnioski i ustalenia sądu. Zapytana o to, czy sąd mógł popełnić błąd, odpowiedziała, że sprawę oceniały trzy zespoły sędziów. - Żaden z tych sądów wątpliwości nie miał - przekazała prokurator.

- Nie mam zamiaru się przyznać. Nigdy się nie przyznam do czegoś, czego nie zrobiłem, nawet jeżeli miałoby mi to pomóc. Jak można się przyznać do czegoś, czego się nie zrobiło? - podsumował w rozmowie z "Interwencją" pan Wojciech.

Wybrane dla Ciebie