Najważniejsze informacje
- Do strzelaniny doszło w poniedziałek w Biddeford w amerykańskim stanie Maine.
- ICE twierdzi, że kierowca próbował uciec, a funkcjonariusz strzelił ze względu na bezpieczeństwo publiczne.
- Organizacja broniąca praw imigrantów utrzymuje, że zabity Kolumbijczyk przebywał w USA legalnie i miał prawo do pracy.
Do strzelaniny doszło podczas obserwacji adresu, pod którym agenci ICE szukali osoby objętej ostatecznym nakazem deportacji. Jak podaje PAP, funkcjonariusze próbowali zatrzymać samochód wyjeżdżający z budynku w Biddeford. Na tym etapie nie wyjaśniono, czy za kierownicą siedział człowiek, którego służby pierwotnie chciały ująć.
ICE przekazała, że kierowca próbował odjechać, a funkcjonariusz oddał strzał "w trosce o bezpieczeństwo publiczne", choć nie podano co dokładnie miało stworzyć zagrożenie. Na temat zdarzenia głos zabrał prokurator stanowy Aaron Frey.
Magierowski: Trumpowi należy się bukiet kwiatów od Belgów
Osoba próbowała uciec, kierując pojazd w stronę funkcjonariusza, i została śmiertelnie postrzelona – powiedział Frey, cytowany przez PAP.
Śledztwo po akcji ICE w Maine
Stanowa prokuratura zawiesiła agenta ICE do czasu zakończenia postępowania. Sprawę przejmie Biuro Inspektora Generalnego DHS - poinformowała republikańska senatorka Susan Collins. Z kolei senator Angus King przekazał, że szef resortu bezpieczeństwa Markwayne Mullin najpierw mówił mu o nakazie aresztowania wobec ofiary, a kilka godzin później tę informację odwołał.
Na sprawę zareagowała także Kolumbia. Ambasada tego kraju poinformowała, że zwróciła się do Departamentu Bezpieczeństwa Narodowego o informacje i wyjaśnienia dotyczące okoliczności śmierci. Koalicja na rzecz Praw Imigrantów w Maine twierdzi natomiast, że zabity mieszkał w USA legalnie i miał prawo do pracy.
Był członkiem naszej społeczności, sąsiadem i człowiekiem, którego życie zostało tragicznie przerwane - podała organizacja w oświadczeniu.
CNN podała tożsamość ofiary
Ofiarę zidentyfikował sąsiad, o czym informowała CNN. Według tej relacji zginął 26-letni Joan Sebastian Guerrero, który mieszkał z partnerką i trzyletnią córką. Mężczyzna miał jechać do pracy, gdy doszło do interwencji.
Był dobrym człowiekiem - powiedział sąsiad w rozmowie ze stacją.
Na początku lipca "New York Times" opisał, powołując się na wewnętrzne dokumenty ICE i rozmowy z urzędnikami federalnymi, że liczba zatrzymywanych migrantów w USA niemal się podwoiła, a tempo deportacji wzrosło. Gazeta zaznaczyła też, że obecna kampania przebiega bez dużego rozgłosu, inaczej niż wcześniejsze operacje prowadzone w Chicago i Los Angeles.