Najważniejsze informacje
- Martin Ehl ocenia, że Czesi "odkryli" Polskę w ostatnich 4-5 latach, ale nadal wiedzą o niej za mało.
- Według publicysty w Czechach brakuje jednej, powszechnie kojarzonej polskiej marki, a część polskich firm działa "bez narodowej metki".
- Ehl mówi też o zmianie w podejściu do polskich produktów i przytacza głośną wypowiedź Andreja Babiša z 2013 r.
Według PAP czeski publicysta Martin Ehl z dziennika "Hospodarske noviny" zauważa, że obraz Polski w Czechach szybko się zmienia. Polacy są coraz bardziej widoczni, ale wciąż brakuje nam rozpoznawalnej marki i współczesnej postaci, którą znałby niemal każdy Czech.
Ehl podkreśla, że w ciągu ostatnich 4-5 lat zainteresowanie Polską wyraźnie wzrosło. Czechów przyciągają wyjazdy, studia, a także możliwości inwestowania. Duże znaczenie ma też rozwój połączeń drogowych między oboma krajami.
Ważnym punktem ma być autostrada D11, która w perspektywie 2-3 lat ma połączyć Pragę z polską granicą. Po polskiej stronie kierowcy będą mogli korzystać z drogi ekspresowej S3.
WIDEOMłody diler aresztowany. Akcja mundurowych na Pradze Północ
Zmiany widać także w turystyce. Coraz większą popularnością cieszą się Karkonosze po polskiej stronie, a Czechów przyciąga m.in. aquapark w Karpaczu. Po poprawie połączeń drogowych Praga ma zyskać także łatwiejszy dostęp do Wrocławia.
Produkty odzieżowe spółki LPP czy CCC są dostępne w czeskich galeriach handlowych i Czesi je kupują, ale nikt nie wie, że to są polskie marki - mówił w rozmowie z PAP. Dodawał, że to temat powracający na konferencjach ekonomicznych i podsumował to porównaniem: Nie macie swojej Skody - podkreślił.
Ehl mówi też o tym, że Czesi postrzegają Polskę jako ważnego partnera handlowego oraz miejsce atrakcyjne dla inwestycji, choć wymagające ze względu na silną konkurencję. Jak relacjonuje, zamożniejsi Czesi zaczynają myśleć o zakupie nieruchomości w Polsce, podczas gdy wcześniej wybierali apartamenty inwestycyjne w Chorwacji.
Publicysta podaje też przykład z pogranicza. - W okolicach Opawy, ale po polskiej stronie granicy, Czesi kupują domy, bo są tańsze niż u nich. A ponieważ mają zasięg czeskiej telefonii komórkowej, żyją tam sobie jak w Czechach - opowiadał. Wskazuje to, jak praktyczne czynniki, ceny i infrastruktura przekładają się na realne decyzje o przeprowadzce lub inwestycji.
Wizerunek Polski w Czechach: od stereotypów do nowych skojarzeń
Ehl zwraca uwagę także na różnice w stereotypach po obu stronach granicy. Polacy często patrzą na Czechów przez pryzmat kultury i "sielankowych" skojarzeń. Czesi przez lata znacznie mniej interesowali się współczesną Polską. Publicysta nawiązuje też do sporów, które ponownie pojawiły się w czeskich mediach.
Według Ehla większym problemem niż brak rozpoznawalnej polskiej marki pozostają stare stereotypy dotyczące jakości naszych produktów. Przypomniał m.in. głośną wypowiedź z 2013 r., gdy w czeskim programie odmówiono spróbowania polskiej kiełbasy. Jak ocenia publicysta, od tamtego czasu sytuacja wyraźnie się poprawiła, ale dawny stereotyp wciąż jest obecny.
Pytany o najbardziej rozpoznawalnego Polaka w Czechach, Ehl wskazuje kilka nazwisk, ale jego zdaniem jest tu wyraźna luka. - Ewa Farna, ale ona jest nasza, a potem długo nikt - powiedział w rozmowie z PAP.
Słabością jest to, że obecnie nie ma współcześnie żyjącego Polaka, o których można by powiedzieć, że znają go wszyscy Czesi, dodaje.
Wśród znanych Polaków wymienia także Roberta Lewandowskiego. Z kolei Olga Tokarczuk jest jego zdaniem rozpoznawalna głównie w środowiskach intelektualnych. W przypadku aktorów Czesi wciąż pamiętają natomiast Bogusława Lindę, przede wszystkim dzięki filmowi "Psy".