"Gazeta Wyborcza" donosiła, że część kierowców fimy Bolt, którzy pracują na lotnisku Chopina używa systemu FakeGPS, który oszukuje sygnał wykorzystywany w nawigacji satelitarnej. Pozwala na zmianę prawdziwej lokalizacji telefonu, dzięki czemu nawet jeśli kierowca jest w centrum miasta, może otrzymać kolejne zlecenie.
Gdy sprzeciwił się tym praktykom jeden z kierowców, wynajęto kobietę, która oskarżyła go molestowanie i że był pijany. Mężczyznę uratowała kamerka, która rejestrowała jej pobyt w aucie. Wyjaśnił wszystko policji, która nie dopatrzyła się przestępstwa.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Julia Pietrucha i Jakub Gierszał o kręceniu "Langera"
Jemu oraz innym uczciwym kierowcom miał grozić również inny mężczyzna, który twierdził, że "źle skończą". Głową procederu miał być Rusłan z Gruzji, który nie odniósł się do informacji "Wyborczej".
Firma Bolt początkowo pobieżnie odniosła się do informacji portalu twierdząc, że podejmuje wiele kroków, aby poprawić komfort i funkcjonowanie przejazdów. Ustalono też kanały i sposoby komunikacji między kierowcami. Po publikacji artykułu podano szczegółowe informacje.
Do czasu wyjaśnienia sprawy, ze względów bezpieczeństwa, dostęp kierowcy do aplikacji może zostać tymczasowo wyłączony. W związku z sytuacją na Lotnisku Chopina, do czasu wyjaśnienia, zawieszony został dostęp do aplikacji 17 kierowców. Naszym celem jest aby przejazdy zamawiane przez aplikację Bolt były komfortowe i bezpieczne, a kierowcy mieli jasne warunki z korzystania z naszej aplikacji - przekazała Martyna Kurkowska z firmy Bolt.
Czytaj więcej: Dwulatek w oknie życia. Dotarli do rodziny. Nowe fakty