Finał rodzinnego koszmaru. Dwie osoby nie żyją w Piastowie. Wstrząsające kulisy
Nie żyją 45-letnia Wietnamka z Piastowa oraz jej były mąż, 67-letni Bogusław G. Według doniesień w rodzinie od lat trwała przemoc, a sprawca miał odebrane pozwolenie na broń. Sprawę opisuje TVN Uwaga.
Najważniejsze informacje
- Zabita kobieta miała 45 lat, była Wietnamką i w Polsce używała imienia Anna.
- Podejrzewany sprawca to 67-letni Bogusław G., były mąż kobiety i ojciec dwójki dzieci.
- Prokuratura podaje, że w rodzinie była Niebieska Karta, a mężczyzna stracił pozwolenie na broń po wyroku za znęcanie się.
W ostatnich latach Anna mieszkała w Polsce i pracowała m.in. na targowisku w Piastowie. Znajomi wspominają w programie Uwaga, że w każdą sobotę sprzedawała tam jedzenie przygotowane własnoręcznie. Z relacji osób z otoczenia wynika, że mimo wcześniejszych problemów w małżeństwie sąsiedzi mieli widzieć w nich zwyczajną parę.
Do zbrodni doszło 30 kwietnia. Po godz. 16 na policję zadzwonił 11-letni chłopiec, informując, że jego ojciec zabił matkę. Kobieta miała 45 lat, była Wietnamką, a w Polsce posługiwała się imieniem Anna. Z Bogusławem G. miała dwoje dzieci, urodzonych jeszcze w czasie, gdy rodzina mieszkała w Wietnamie.
Po zabójstwie Bogusław G. wsiadł do samochodu i pojechał do Prażmowa. Według dostępnych informacji na pobliskim cmentarzu najprawdopodobniej strzelił do siebie. O jego ostatnich godzinach opowiadała jedna ze znajomych mężczyzny, która próbowała się z nim skontaktować.
Groziła taksówkarzowi nożem. Takie słowa padły na sali sądowej
Mówił, że o 13-14 jedzie do dzieci - relacjonowała dla TVN Uwaga znajoma Bogusława G. i dodała, że później nie mogła się do niego dodzwonić. Odpisał, że byłam dla niego ogromnym wsparciem, że byłam dla niego jak siostra. Następny SMS był już takim pożegnaniem - opowiadała.
Znajomy Anny opowiedział o jej codziennym życiu i pracy. Kobieta pracowała na bazarze, gdzie sprzedawała sajgonki, które sama przygotowywała. Według relacji była to jej główna forma zarobku i sposób na utrzymanie się.
Według relacji znajomego kilka miesięcy przed śmiercią pojawiła się z podbitym okiem.
Kilka miesięcy temu przyjechała z pobitym okiem. Była w przeciwsłonecznych okularach, ale kątem oka zauważyłem, że to oko jest pobite. Powiedziała, że to eksmąż - opowiadał znajomy kobiety.
O byłym mężu, Bogusławie G., wiadomo znacznie mniej. Z informacji przekazanych przez osoby z jego otoczenia wynika, że był pilotem w liniach pasażerskich. Przez wiele lat mieszkał za granicą i tylko sporadycznie wracał do Polski.
Niebieska Karta, wyrok i odebrane pozwolenie na broń
Prokuratura Okręgowa w Warszawie potwierdza, że w tej rodzinie prowadzono procedurę Niebieskiej Karty. Jak poinformowała prok. Marta Banaszak, w 2022 r. były tam cztery interwencje służb, które stanowiły jedną z podstaw późniejszego skazania Bogusława G.
Za znęcanie sąd I instancji uznał jego winę wobec żony, syna i córki. Po apelacji utrzymano skazanie wobec żony i syna, a uchylono w części dotyczącej córki. Prokuratura podkreśla, że po wyroku mężczyźnie odebrano pozwolenie na broń, a broń zarejestrowaną fizycznie zabezpieczono.
Ale, jak już wiemy, najwyraźniej musiała też istnieć w posiadaniu sprawcy inna broń - mówiła dla TVN Uwaga prokurator.
Prokuratura nie wskazuje jeszcze motywu działania. - Na to pytanie nie mamy jeszcze odpowiedzi. Myślę, że musimy poczekać m.in. na wyniki uzyskanych informacji telekomunikacyjnych - powiedziała prok. Marta Banaszak.