Produkująca słone przekąski firma Aksam poinformowała, że nie prowadzi żadnych zbiórek publicznych na rzecz odbudowy strawionym pożarem hal. Komunikat przedstawiciele firmy z Malca jest odpowiedzią na pojawiające pojawiających się w sieci zbiórki. Właściciel prosi internautów o ostrożność i niewpłacanie żadnych pieniędzy.
Prosimy o zachowanie ostrożności i niewpłacanie datków na cele charytatywne związane z naszą firmą. Zbiórki mogą okazać się oszustwem i próbą wyłudzenia pieniędzy — cytuje wydany przez firmę komunikat portal strefabiznesu.pl.
Adam Klęczar, właściciel Aksamu, w rozmowie z "Gazetą Krakowską" dziękował strażakom za akcję, dzięki której udało się uratować trzecią, największą halę produkcyjną. Jak podkreślił, to pozwala z "nadzieją patrzeć w przyszłość". Jak podkreślił, firma wciąż dysponuje starymi halami, w których 32. lata temu zaczęła się produkcja "Paluszków Beskidzkich".
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Ksiądz otworzył lokal w Warszawie. Wspomina imprezy pod mostem
Niestety skutkiem pożaru będą zwolnienia. Przed tragedią firma zatrudniała blisko 600 pracowników, teraz na zatrudnienie może liczyć 35 proc. załogi. - Pracownicy będą zatrudniani w systemie dwutygodniowym. Potem będzie wymiana załogi. Chcę, żeby każdy miał pracę. Jednak dwutygodniowa praca nie oznacza zmniejszenia wynagrodzenia. Będzie ono pełne — powiedział "Gazecie Krakowskiej" Klęczar.
Dramatyczny pożar w Malcu
Ogień w Aksamie pojawił się ok. 2 w nocy w sobotę 12 lipca. Wszystkim pracownikom udało się w porę ewakuować jeszcze przed przybyciem pierwszych jednostek Straży Pożarnej. Ogień strawił dwie z trzech hal. Trzecia hala ocalała.
Akcja gaśnicza trwała 11 godzin i nie należała do łatwych. Po godzinie od rozpoczęcia runął dach jednej z hal. Później strażacy kilkukrotnie musieli jeszcze kilka razy dogaszać ogień, który pojawiał się pod zawalonymi elementami konstrukcyjnymi.