Gaz ulatniał się w budynku. Po słowach zarządcy, policjant nie wytrzymał
Interwencja, która mogła skończyć się bardzo niebezpiecznie. Patrol z Oleśnicy został wezwany do zgłoszenia o wycieku gazu w jednym z budynków. Na miejscu okazało się, że pracownicy pogotowia gazowego muszą natychmiast zamknąć cały pion. Problem w tym, że zawór znajdował się w piwnicy, do której nikt nie miał dostępu.
Gazownicy próbowali skontaktować się z zarządcą budynku i poprosić o pomoc w otwarciu pomieszczenia. Jak relacjonowali, ich prośba została jednak zlekceważona. Mężczyzna miał stwierdzić, że "podjedzie jutro".
Słysząc to, jeden z policjantów nie krył zdumienia. – On tu jutro może sobie przyjść domino poukładać – skomentował sytuację funkcjonariusz. Mundurowi postanowili więc sami zadzwonić do zarządcy. Rozmowa szybko stała się bardzo emocjonalna.
Jak przebiegała ta interwencja i co wydarzyło się później? Zobacz fragment programu "Policjanci z sąsiedztwa". Zobacz więcej w Telewizji WP.