Marcin Lewicki
Marcin Lewicki| 
aktualizacja 

Gen. Skrzypczak o zagrożeniu dla wojska. "Należy pilnie reagować"

146

Żołnierze obawiają się plagi zakażonych kleszczy, boreliozy i kleszczowego zapalenia mózgu. Dowództwo i MON oficjalnie reagują, ale rozmawiający z nami wojskowi uważają, że "ich przełożeni bagatelizują problem". - Instytuty medyczne mówią o zakażających kleszczach od dawna. Wojsko przespało sprawę - uważa gen. Waldemar Skrzypczak, który komentuje sprawę na łamach o2.pl.

Gen. Skrzypczak o zagrożeniu dla wojska. "Należy pilnie reagować"
Gen. Waldemar Skrzypczak uważa, że kleszcze to poważny problem dla armii (Agencja Wyborcza.pl, PAP, Agnieszka Sadowska)

Polscy wojskowi uważają, że profilaktyka i reakcja na plagę kleszczy w armii nie jest wystarczająca. W rozmowie z o2.pl przyznają, że "sprawa jest bagatelizowana przez bezpośrednich przełożonych, ale też przez samych żołnierzy".

Temat nabrał rozgłosu po naszej interwencji i wpisie analityka wojskowego oraz dziennikarza, Marka Meissnera. To on napisał, że "dowódcy muszą przestać udawać, że borelioza to tylko zmartwienie żołnierza".

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Sezon na kleszcze rozpoczęty. Jak się przed nimi chronić?

Okazuje się, że kłopot pogryzionych przez kleszcze żołnierzy narasta od dłuższego czasu. Dochodzi do przypadków groźnej boreliozy. Do tego zwiększa się ryzyko kleszczowego zapalenia mózgu.

Trwa ładowanie wpisu:twitter

MON i dowództwo armii oficjalnie przyznają, że problem rzeczywiście jest. Potwierdzają, że w najbliższym czasie wdrożone zostaną programy profilaktyki w kierunku walki z chorobami odkleszczowymi.

W MON przygotowywany jest program profilaktyki zdrowotnej związany z boreliozą. [...] Planowane są programy profilaktyki zdrowotnej dla żołnierzy, utworzenie komponentu wojsk medycznych i edukacja wojskowych medyków - przekazała w rozmowie z o2.pl.Magdalena Kościńska, rzeczniczka Wojskowego Zgrupowania Zadaniowego Podlasie.

Choroba zagraża żołnierzom. Generał komentuje

Gen. Waldemar Skrzypczak uważa jednak, że podejmowana reakcja jest zbyt późna. Doświadczony wojskowy twierdzi, że "media o zagrożeniu zakażającymi kleszczami mówią od dawna i wtedy należało reagować".

Zagrożenie znacznie zwiększyło się w ostatnim czasie. To efekt zmiany klimatu. Różne instytuty medyczne mówią o zakażających kleszczach od dawna. Sprawa była poruszana też przez media. To wtedy należało reagować. Teraz znów jest za późno - uważa gen. Skrzypczak.

W jego opinii wojsko musi pamiętać, że żołnierz działa w różnych warunkach i należy go do tego przygotować. Jest natomiast nastawiony sceptycznie do uznania boreliozy za chorobę zawodową żołnierzy. To propozycja Marka Meissnera, której nie wyklucza MON.

Gen. Waldemar Skrzypczak zwraca uwagę na fakt, że "kleszcz to wróg z zewnątrz", a "dowódca ma obowiązek takiego wroga wykryć i zneutralizować".

Wojskowi powinni zareagować na zagrożenie ze strony kleszczy. Żołnierze często działają w lesie, w wysokich trawach i chaszczach. Jeżeli czują się zagrożeni, a wiem, że tak jest, to dowództwo ma obowiązek działać. Armia dopiero teraz mówi, że jest problem. To znaczy, że on został przespany - tłumaczy gen. Skrzypczak w rozmowie z o2.pl.

Jak walczyć z kleszczami? Doświadczony wojskowy nie ma wątpliwości, że konieczna jest profilaktyka, leki i szczepienia. Do tego "konieczna jest pełna obserwacja problemu".

Gen. Polko: W polskiej armii rośnie malkontenctwo

Inaczej sprawę widzi gen. Roman Polko. Były dowódca GROM-u twierdzi, że "kleszcze zawsze były zagrożeniem, a teraz rośnie malkontenctwo wśród żołnierzy".

Poziom malkontenctwa w armii jest za duży. Zaczynając służbę w wojsku, trzeba być gotowym na różne zagrożenia. Dobijające jest to, że dziś zwykłe ugryzienie kleszcza jest przez żołnierzy tak rozdmuchane m.in. w mediach społecznościowych. Żołnierz musi potrafić przetrwać w lesie, bytować tam. To przygotowanie do stresu pola walki - mówi doświadczony wojskowy.

Gen. Polko tłumaczy, że w czasie jego kariery "kleszcze gryzły go wielokrotnie", a zasady postępowania z takimi przypadkami pozwoliły uniknąć zagrożenia. Przyznaje jednocześnie, że "odpowiednie służby powinny reagować".

Oczywiście, odpowiednie służby powinny reagować. Borelioza i KZM to poważne choroby, ale żołnierze są tak samo narażeni na nie jak inni, np. leśnicy. Na pewno MON powinien organizować program szczepień dla wojskowych, zresztą - to podstawa i obowiązek odpowiedzialnego żołnierza. Dlatego bardzo dobrym rozwiązaniem jest Wojskowa Służba Medyczna. Ona powinna zadbać o zdrowie wojskowych - mówi nam gen. Roman Polko.

Z takim podejściem do sprawy nie zgadza się z kolei gen. Waldemar Skrzypczak. Jego zdaniem "skala problemu jest nieporównywalnie wyższa niż w latach, kiedy on i gen. Polko służyli w armii".

Liczba kleszczy diametralnie się zwiększyła. Zagrożenie boreliozą rośnie. My nie mieliśmy takiego problemu, bo klimat był inny. Nie zgadzam się tu z generałem Romanem Polko. Na pewno nie lekceważyłbym problemu. Wiem, że skala jest spora - polemizuje gen. Skrzypczak w rozmowie z o2.pl.

Obydwaj doświadczeni dowódcy są natomiast zgodni, że trzeba uczyć żołnierzy, jak mają reagować w przypadku ugryzienia przez kleszcza. Gen. Polko zaznacza, że wojskowi muszą być uczulani na to, aby oglądać swoje ciało po pracy i prosić o pomoc kolegów.

Nie mam pretensji do żołnierzy, że są przerażeni kleszczami. Trzeba jednak nauczyć ich, aby reagowali w odpowiedni sposób. Wojskowi muszą wiedzieć, że trzeba badać ciało, obserwować się. Ale panika nie jest wskazana. To jest zagrożenie, na które można się przygotować - kończy gen. Roman Polko.

Marcin Lewicki, dziennikarz o2.pl

Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem stronyKliknij tutaj, aby wyświetlić