Horror w Tajlandii. Nie żyją 72 tygrysy
W Tajlandii trwa dochodzenie dotyczące śmierci 72 tygrysów w jednym z turystycznych parków w Chiang Mai. Przyczyną zgonów mógł być wirus nosówki psów, a chorobę mogło wywołać skażone surowe mięso kurczaka.
Władze Chiang Mai, miasta położonego na północy Tajlandii, prowadzą szczegółowe dochodzenie w sprawie śmierci 72 tygrysów w parku Tiger Kingdom - podaje BBC. Zgony miały miejsce w dwóch obiektach parku, znanych z tego, że odwiedzający mogą nawiązywać bezpośredni kontakt z drapieżnikami.
Lokalne władze weterynaryjne pobrały próbki, które wykazały obecność wirusa nosówki psów, jednak nie udało się jeszcze ustalić, jak doszło do jego rozprzestrzenienia. We wtorek urzędnicy poinformowali, że wirus nie zagraża już tygrysom, a także, że nie zainfekował ludzi. Wszystkie zwłoki tygrysów zostały już pochowane, a chore zwierzęta mogły zostać uśpione.
W parku do niedawna żyło ponad 240 tygrysów - dodaje BBC. Według lokalnych mediów, nosówka psów to wysoce zaraźliwa choroba, atakująca układ oddechowy, pokarmowy i nerwowy. Choć zwykle występuje u psów, może dotknąć również duże koty. Dodatkowe badania wykazały obecność bakterii wywołujących choroby układu oddechowego.
Lokalni urzędnicy podejrzewali również, że przyczyną epidemii mogło być skażone surowe mięso kurczaka podawane tygrysom - podał "Bangkok Post". Z tego samego powodu w 2004 roku zmarło lub uśpiono około 150 tygrysów w tajskiej prowincji Chonburi.
Dyrektor krajowego departamentu weterynarii, Somchuan Ratanamungklanon, przyznał, że wykrycie choroby u tygrysów jest trudniejsze niż u psów lub kotów domowych. - Było już za późno, gdy zorientowaliśmy się, że są chore - powiedział cytowany przez BBC.
Organizacje obrońców praw zwierząt zwracają uwagę na niewłaściwe warunki, w jakich żyją dzikie zwierzęta w niewoli. Ośrodek zamknięty został na okres dwóch tygodni. Będą prowadzone dezynfekcje.