Do tragedii doszło w okolicach Toledo, na południe od Córdoby. Leandro Andrés Bertazzo prowadził lot szkoleniowy na pokładzie lekkiego samolotu Cessna C-150.
Według relacji kursantki Rosario instruktor powiedział do niej: "Wiesz, co masz robić" oraz "Leć dalej". Następnie zdjął słuchawki, odłożył telefon, odpiął pas bezpieczeństwa i otworzył drzwi kabiny.
Kobieta zeznała, że mężczyzna wyskoczył z wysokości około 250 metrów. Chwilę później nadała komunikat alarmowy, zastosowała procedury awaryjne i bezpiecznie sprowadziła samolot na lotnisko.
Ciało znaleziono po kilkunastu minutach
Dyrektor szkoły lotniczej Flying Parrot Flight School, Eduardo Alvarez, powiedział, że kursantka była w szoku, ale zachowała zimną krew. Początkowo sądziła, że instruktor użył spadochronu, jednak szybko okazało się, że tak się nie stało.
Pracownicy szkoły natychmiast rozpoczęli poszukiwania z powietrza. Ciało 42-latka odnaleziono na polu około 15 minut później. Ratownicy stwierdzili jego zgon na miejscu.
Śledczy badają okoliczności
Według współpracowników instruktor jeszcze tego samego dnia prowadził inny lot szkoleniowy i nic nie wskazywało na problemy. Opisywano go jako pogodnego i profesjonalnego pilota.
Mężczyzna pracował w szkole od czterech lat, wcześniej przez dekadę zdobywał tam doświadczenie. W przeszłości latał także w Chile i ubiegał się o pracę w jednej z dużych linii lotniczych.
Dyrektor szkoły podkreślił, że instruktor regularnie przechodził obowiązkowe badania lekarskie i psychologiczne, które nie wykazały żadnych niepokojących sygnałów.
Okoliczności tragedii wyjaśnia federalna prokuratura w Córdobie. Wstępne ustalenia oraz relacja jedynej świadkini wskazują, że mężczyzna mógł celowo wyskoczyć z samolotu.