Śmierć 17-latka po poparzeniach w Ustrobnej. Prokuratura bada przebieg ogniska

17-letni Dominik zmarł po ciężkich poparzeniach, których doznał podczas ogniska w Ustrobnej. Prokuratura sprawdza, czy był to wypadek, czy do obrażeń przyczyniła się inna osoba. "Fakt" podał nowe informacje.

Nowe wieści ws. śmierci 17-latka w Ustrobnej.Nowe wieści ws. śmierci 17-latka w Ustrobnej.
Źródło zdjęć: © Getty Images, Wikimedia Commons | Emeldil, Foremniakowski
Karol Osiński

Najważniejsze informacje

  • Do zdarzenia doszło 20 czerwca podczas urodzin 15-latki na prywatnej posesji w Ustrobnej.
  • 17-latek trafił do Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich i zmarł 1 lipca.
  • Śledczy przesłuchują uczestników imprezy i nie wykluczają żadnej wersji wydarzeń.

20 czerwca na prywatnej posesji w Ustrobnej koło Krosna odbywało się spotkanie nastolatków przy ognisku. Był to wieczór urodzin 15-latki, w którym uczestniczyli młodzi ludzie. W czasie imprezy ciężkich poparzeń doznał 17-letni Dominik, a sprawę od początku badają policja i prokuratura.

Według informacji przekazanych przez policję zdarzenie miało miejsce przed godz. 21.00. - Wstępnie ustalono, że młody mężczyzna podczas próby rozpalania ogniska doznał rozległych oparzeń ciała. Został przetransportowany do specjalistycznego szpitala na Śląsku - poinformowała Fakt.pl asp. szt. Sara Bania-Nowak z Komendy Miejskiej Policji w Krośnie.

Śledztwo po ognisku w Ustrobnej

Prokuratura Rejonowa w Krośnie podkreśla, że postępowanie jest na wczesnym etapie i dziś nie ma jeszcze odpowiedzi, jak dokładnie przebiegał ten wieczór. - Na ten moment mogę powiedzieć, że na terenie prywatnej posesji zorganizowano ognisko w związku z urodzinami 15-latki. Uczestniczyli w nim młodzi ludzie - powiedział Fakt.pl prok. Krzysztof Zdunek.

Śledczy sprawdzają też, co działo się tuż po zapłonie ubrania nastolatka. Według nieoficjalnych informacji przekazanych Fakt.pl ktoś miał sięgnąć po kanister stojący w garażu i użyć znajdującej się w nim cieczy do gaszenia ognia. Ta wersja nie została potwierdzona, dlatego prokuratura nie przesądza, czy w zdarzeniu brała udział inna osoba.

Leczenie 17-latka w Siemianowicach Śląskich

17-latek trafił do Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich, gdzie przez kilka dni walczył o życie na OIOM-ie. Lekarze nie zdołali go uratować. - Pacjent był leczony w naszym szpitalu, jednak mimo podjętych działań nie udało się go uratować. Zmarł 1 lipca - powiedział "Faktowi" rzecznik placówki Wojciech Smętek.

Po śmierci Dominika postępowanie weszło w kolejny etap. Ciało 17-latka zabezpieczono do badań sekcyjnych, a prokuratura przesłuchuje uczestników ogniska. - Ustalamy wszystkie szczegóły. Na dziś jest za wcześnie, żeby odpowiedzieć na pytanie, jak doszło do tego tragicznego wypadku - zaznaczył prokurator w rozmowie z "Faktem"

Wybrane dla Ciebie