Proboszcz parafii św. Izydora w Jaroszowicach koło Wadowic, Ireneusz Chmielowski, rozmawiał z "Faktem" w sprawie tragedii, jaka rozegrała się w Skawinie. - To dramat dla wszystkich stron i dla całej naszej społeczności - podał kapłan.
Jednocześnie przyznał tabloidowi, że jeśli zapadnie decyzja o pogrzebie w Jaroszowicach, to poprowadzi go. Zdradził też, co w takiej sytuacji porusza się w trakcie kazania na mszy.
- O tym się jako tako nie mówi. Mówi się o cierpieniu, o doświadczeniach, które czasami człowieka przerastają - wyjaśniał "Faktowi". - Trzeba to złożyć w ręce Pana Boga i starać się wiarą zaakceptować to, czego już nie da się cofnąć. Trzeba patrzeć do przodu - dodawał.
Ksiądz z Jaroszowic o pogrzebie Mateusza G. "Trudno znaleźć słowa"
Ks. Ireneusz Chmielowski przyznał "Faktowi", że chce wspomóc rodzinę Mateusza G., która również bardzo cierpi.
- Na razie wszystko jest świeże. Trwają przesłuchania. Kiedy to wszystko trochę ucichnie, trzeba będzie po prostu być blisko tych ludzi - wyjaśniał proboszcz z Jaroszowic. (...) Chociaż trudno znaleźć słowa, które mogłyby ukoić taki ból - skwitował duchowny.
Przypomnijmy. Do dramatu doszło w piątek, 3 lipca, w Skawinie. Zdaniem prokuratury Mateusz G. zamordował swoją żonę Gabrielę, ośmiodniową córeczkę Luizę oraz teściową Zofię P. Po wszystkim odebrał sobie życie. Przeprowadzono już sekcję zwłok zmarłych. Znane są wstępne wyniki z autopsji.
Kobiety miały obrażenia głowy zadane ciężkim przedmiotem. Wszyscy mieli też rany cięte i kłute. Sekcja zwłok potwierdza tę wersję, która jest najbardziej prawdopodobna. Czyli że sprawcą jest mężczyzna, który najpierw spowodował śmierć trzech osób, a potem popełnił samobójstwo - przekazał w rozmowie z TVN24.pl Tomasz Waszczuk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Krakowie.
Póki co, nie wiadomo, kiedy i gdzie odbędzie się pogrzeb zmarłych. Nie jest też jasne czy spoczną w jednym grobowcu, czy może oddzielnie. Mateusz G. pochodził z Jaroszowic, a jego żona Gabriela G. (z domu P.) z Wadowic. To miejscowości oddalone od siebie o ok. 3,6 km.