Mężczyzna z Salford w Wielkiej Brytanii poleciał na wakacje z grupą znajomych. Dzień po przylocie, podczas jazdy wynajętym quadem, doszło do zderzenia z autokarem. W wypadku ucierpiał również jego kolega, z którym dzielił pokój.
20-latek walczy o życie po wypadku na quadzie w Grecji. Jest w śpiączce
Po zdarzeniu Bradley trafił do szpitala na Zakintos, a następnie został przetransportowany do placówki w regionie Attyki pod Atenami. Lekarze wprowadzili go w śpiączkę z powodu rozległych obrażeń głowy.
Matka 20-latka, Leanne Rabbetts, powiedziała, że początkowo nic nie wskazywało na tragedię.
– Pojechał na wakacje w czwartek i wszystko było w porządku. Rozmawiałam z nim po przyjeździe. Następnego dnia po południu dostałam telefon, że doszło do wypadku – relacjonowała.
Kobieta natychmiast próbowała uzyskać informacje od greckiego szpitala, jednak początkowo niewiele się dowiedziała. Później poinformowano ją, że stan syna jest na tyle poważny, że konieczny będzie transport do Aten.
Lekarze próbowali wybudzić Bradleya ze śpiączki, ale nie reagował. Podczas kolejnej próby miał dostać dwa napady drgawek. Medycy podejrzewają możliwe krwawienie w mózgu i czekają na wyniki rezonansu, który ma określić skalę obrażeń.
Rodzina zbiera pieniądze na leczenie
Bliscy 20-latka podejrzewają, że miał wykupione ubezpieczenie podróżne, ale na razie nie udało się tego potwierdzić. Rodzina nie ma dostępu do jego telefonu i skontaktowała się także z brytyjską ambasadą w Grecji.
– Najważniejsze jest teraz to, żeby Bradley był bezpieczny i żebyśmy mogli sprowadzić go do domu. Nie wiemy jednak, kiedy będzie to możliwe – powiedział jego wujek Adam.
Rodzina obawia się również wysokich kosztów leczenia, jeśli ubezpieczenie okaże się nieważne.
Przyjaciele Bradleya rozpoczęli zbiórkę pieniędzy i organizują wydarzenia, z których dochód ma pomóc w pokryciu wydatków związanych z hospitalizacją.
– Bradley wyjechał z kolegami, żeby odpocząć i dobrze się bawić. To ciężko pracujący chłopak. Niestety młodzi ludzie czasem podejmują złe decyzje – mówił jego wujek.
Rodzina przyznaje, że sytuacja w Grecji jest dla nich bardzo trudna. Bariera językowa, pobyt na oddziale intensywnej terapii i ograniczony kontakt z pacjentem sprawiają, że czują się zagubieni.
– Jesteśmy jak ryba wyjęta z wody. Możemy tylko czekać na wyniki badań i mieć nadzieję – podkreślają.