Jadł w restauracjach i nie płacił. Znalazł sposób, lecz wpadł

Zamawiał posiłek, prosił o rachunek, ale pieniędzy nie płacił. 39-latek miał w ten sposób oszukiwać restauracje w Warszawie. Po kolacji przekonywał obsługę, by dopisała koszt do hotelowego pokoju rzekomo zajmowanego przez jego ojca.

Jadł w restauracjach i nie płacił. Znalazł sposób, lecz wpadł.Jadł w restauracjach i nie płacił. Znalazł sposób, lecz wpadł.
Źródło zdjęć: © KRP Warszawa
Karol Osiński

Najważniejsze informacje

  • Policja na Woli zatrzymała 39-latka, który miał wyłudzać posiłki w restauracjach.
  • Mężczyzna służbom usłyszał 25 zarzutów oszustwa. Zastosowano dozór policyjny.
  • Straty lokali, głównie na Woli i w Śródmieściu, sięgnęły ponad 12 tys. zł.

Policjanci z warszawskiej Woli opisali schemat, który miał powtarzać się w wielu lokalach gastronomicznych. Po posiłku klient nie płacił gotówką ani kartą. Prosił o dopisanie rachunku do hotelowego pokoju, gdzie – jak twierdził – mieszka jego ojciec. Do funkcjonariuszy zgłosił się lokal, w którym doszło do identycznej sytuacji kilka dni przed komunikatem służb.

Jadł w restauracjach i nie płacił. Policja zabrała głos

Według ustaleń śledczych ten sam mechanizm miał pojawiać się w kolejnych miejscach, a obsługa zostawała bez zapłaty. Policja szacuje łączną wartość strat na ponad 12 tys. zł. Pokrzywdzone restauracje działają głównie na Woli i w Śródmieściu, gdzie – jak wynika z relacji służb – mężczyzna miał szczególnie często bywać.

Funkcjonariusze wezwani do jednego z lokali zatrzymali 39-letniego klienta, a następnie sprawdzili, czy podobne zdarzenia występowały wcześniej. W efekcie zgromadzili materiał, który pozwolił postawić mu 25 zarzutów oszustwa.

Decyzją prokuratora z Prokuratury Rejonowej Warszawa-Wola zastosowano wobec niego dozór policyjny. Za oszustwo polski kodeks karny przewiduje karę do ośmiu lat pozbawienia wolności.

Mężczyzna zamawiał posiłki, a przy płatności informował, że rachunek należy dopisać do pokoju hotelowego jego ojca. Okazało się, że nie była to jednorazowa sytuacja" - mówi nadkom. Marta Sulowska z wolskiej policji. Z jej relacji wynika, że sygnał z jednego lokalu uruchomił weryfikację podobnych zgłoszeń i połączył je we wspólne postępowanie prowadzone przez wydział do walki z przestępczością przeciwko mieniu.

Wybrane dla Ciebie