Japonia tonuje przekaz w sprawie Tajwanu. Nie będzie działań ofensywnych

Premier Japonii Sanae Takaichi uspokaja: ewentualny konflikt USA z Chinami o Tajwan nie oznacza automatycznie podjęcia działań ofensywnych. Jednocześnie zaznaczyła, że milczenie wobec sytuacji mogłoby zagrozić fundamentom sojuszu z Waszyngtonem.

Sanae Takaichi łagodzi tonSanae Takaichi łagodzi ton
Źródło zdjęć: © Getty Images
Anna Wajs-Wiejacka

Najważniejsze informacje

  • Premier Sanae Takaichi podkreśliła, że Japonia nie planuje ofensywnych działań w razie konfliktu USA–Chiny o Tajwan.
  • Szefowa rządu zaznaczyła, że bierność mogłaby podważyć sojusz z USA.
  • Kontrowersje wywołała wzmianka Takaichi o Korei Płn. jako państwie posiadającym broń jądrową.

Japońska premier Sanae Takaichi złagodziła przekaz dotyczący ewentualnego kryzysu wokół Tajwanu. W rozmowie w Asahi TV wskazała, że Tokio nie wejdzie automatycznie w działania ofensywne, nawet jeśli dojdzie do starcia Chin i USA. Jak podała Polska Agencja Prasowa, Takaichi akcentowała priorytet ochrony obywateli i trzymania się przepisów, co wpisuje się w ograniczenia wynikające z pacyfistycznej konstytucji.

Chcę jasno powiedzieć, że nie chodzi o to, żeby Japonia podjęła działania wojskowe, jeśli Chiny i Stany Zjednoczone wdadzą się w konflikt (o Tajwan) — oświadczyła szefowa japońskiego rządu.

Zderzenie USA i Chin. Prof. Góralczyk wskazał na Tajwan

Kluczowa deklaracja dotyczy zakresu reakcji Japonii. Premier mówiła o pomocy i działaniach, które muszą "ściśle mieścić się w granicach prawa". Jednocześnie zastrzegła, że całkowita bierność byłaby ryzykowna dla relacji z Waszyngtonem. Premier zaznaczyła jednak, że gdyby siły USA zostały zaatakowane, a Japonia "po prostu uciekła", sojusz jej państwa ze Stanami Zjednoczonymi mógłby być zagrożony.

Zmiana tonu po wcześniejszych napięciach

Szefowa rządu tym samym zdystansowała się od listopadowych sugestii o bardziej bezpośrednim zaangażowaniu, które zaostrzyły relacje Tokio z Pekinem. Jak przypomina PAP, tamta wypowiedź wywołała odpowiedź Chin, w tym sankcje handlowe. Obecny przekaz ma obniżyć temperaturę sporu i wyraźnie umieścić działania Japonii w ramach prawa i samoobrony.

Takaichi podkreśliła, że w razie poważnego kryzysu w Cieśninie Tajwańskiej priorytetem byłaby ewakuacja i wsparcie dla Japończyków oraz Amerykanów. W tle pozostaje fundamentalna zasada: konstytucja dopuszcza użycie siły wyłącznie w samoobronie, gdy zagrożone jest istnienie państwa. To granica, której rząd – jak zapewnia – nie zamierza przekraczać.

Źródło: PAP

Wybrane dla Ciebie