Japonia wspomina 11 marca 2011 roku. Bilans ofiar wciąż otwarty
Mija 15 lat od trzęsienia ziemi i tsunami, które uderzyły w Tohoku. Bilans ofiar i skutków awarii w Fukushimie pozostaje otwarty.
Najważniejsze informacje
- 11 marca 2011 r. potężne trzęsienie i tsunami zdewastowały północno-wschodnią Japonię.
- Policja potwierdza ponad 15,9 tys. ofiar i ponad 3,7 tys. zgonów pośrednich; wciąż zaginionych jest 2519 osób.
- W Fukushimie zalega ok. 880 ton stopionego paliwa; technologia jego usunięcia jest wciąż testowana.
Region Tohoku wciąż nosi ślady katastrofy z 11 marca 2011 roku, choć miasta odbudowano i zabezpieczono potężnymi wałami. W rocznicę tragedii Japonia mierzy się nie tylko z pamięcią o ofiarach, ale też z długofalowymi skutkami awarii w elektrowni Fukushima Daiichi. Jak podaje nadawca publiczny NHK i japońskie służby, los tysięcy osób nadal pozostaje nieznany, a prace w uszkodzonych reaktorach potrwają dekady.
Wstrząs o magnitudzie 9 nastąpił 11 marca 2011 r. o 14:46. Tsunami, które pojawiło się kilkadziesiąt minut później, miejscami spiętrzało się nawet do 40 m i wdarło ok. 10 km w głąb lądu. Zniszczone zostały miasteczka w prefekturach Iwate, Miyagi i Fukushima. Jak przypomina Polska Agencja Prasowa to właśnie fala doprowadziła do śmierci tysięcy ludzi. Narodowa Agencja Policyjna raportuje o ponad 15,9 tys. osobach, które utonęły. Odnotowano również ponad 3,7 tys. zgonów pośrednich związanych z katastrofą, w tym chorób lub wycieńczenia w wyniku wieloletniej ewakuacji lub samobójstw wywołanych utratą dorobku.
"Lodowe tsunami" nad Bałtykiem. Spacerowicze gubią rozsądek
Niewypełniona żałoba: wciąż 2519 zaginionych
Według najnowszych danych cytowanych przez NHK, w rejestrach wciąż figuruje 2519 zaginionych. Dla rodzin oznacza to brak możliwości domknięcia żałoby. Policjanci i wolontariusze co miesiąc przeszukują plaże, by znaleźć szczątki i umożliwić pochówek, który w japońskiej kulturze buddyjskiej ma kluczowe znaczenie. Wiele osób żyje między pamięcią o tragedii a nadzieją na odnalezienie bliskich choćby w symbolicznej formie.
Fukushima Daiichi: długie dekady wyzwań
Pierwsza fala tsunami nie przełamała wszystkich zabezpieczeń siłowni, ale kolejne zalały generatory i rozdzielnie. Brak zasilania i chłodzenia doprowadził do stopienia rdzeni reaktorów 1–3 i emisji substancji promieniotwórczych. Dziś teren zewnętrzny wygląda na uporządkowany, a do oceanu trafia oczyszczona woda z systemów chłodzenia. Jednak wewnątrz reaktorów zalega ok. 880 ton stopionego paliwa zmieszanego z gruzem. Operator TEPCO przyznaje, że technologia bezpiecznego usuwania materiału jest w fazie testów, a dotąd wydobyto niespełna 1 gram odpadów.
W Tohoku powstały gigantyczne betonowe bariery przeciwpowodziowe, które na stałe zmieniły krajobraz wybrzeża. Do takich miejsc jak Futaba czy Namie wracają głównie seniorzy. Młodsi często pozostali w nowych ośrodkach życia, obawiając się „niewidzialnego wroga” – promieniowania. Odbudowa infrastruktury nie zawsze przełożyła się na odbudowę społeczności, a kontrast między nowymi konstrukcjami a pustką ulic mocno wybrzmiewa w rocznicę wydarzeń.
Pamięć i przyszłość
Rocznica to czas zadumy nad skalą katastrofy, ale też przypomnienie, że proces wychodzenia z kryzysu trwa. Japonia stoi przed zadaniem rozliczenia strat ludzkich, przywracania normalności mieszkańcom Tohoku oraz rozwiązania technicznych wyzwań w Fukushimie. To praca na lata, a w przypadku usunięcia paliwa – na dekady, co podkreślają wskazane w materiale PAP instytucje i operator siłowni.
Źródło: serwis.pap.com.pl