Jasny rozbłysk nad Polską. "W życiu nie widziałam czegoś takiego"
W niedzielne popołudnie, 11 stycznia, niebo nad zachodnią Polską rozświetlił niezwykły spektakl – od Dolnego Śląska po Szczecin mieszkańcy mogli zobaczyć jasny obiekt przecinający niebo, pozostawiający za sobą świetlistą smugę. Eksperci wskazują na rakietę Falcon 9 i manewry na orbicie.
Najważniejsze informacje
- Rozbłysk widziano 11 stycznia po godz. 17.30 na zachodzie Polski.
- To efekt startu rakiety Falcon 9 i pracy jej górnego członu nad Europą.
- Chmurę gazów podświetliło słońce znajdujące się już pod horyzontem.
Jak informuje "Fakt" późnym popłudniem w niedzielę 11 stycznia niebo nad zachodnią częścią Polski rozświetlił jasny obiekt z wyraźną smugą. Świadkowie porównywali zjawisko do błyskawicy lub krótkiej eksplozji wysoko nad horyzontem. Na nagraniach i zdjęciach widać świetlisty ślad, który utrzymywał się przez chwilę. Jak wskazuje dziennik, obserwacje spływały m.in. ze Szczecina i miejscowości Dolnego Śląska.
Zgłoszenia pochodziły m.in. z okolic Legnicy, Zielonej Góry, Zgorzelca i Bogatyni. Dziennik opisuje relację mieszkanki Szczecina. "Moje dzieci dosłownie zaniemówiły. Pytają: "Mamo, co to było?!". W życiu nie widziałam czegoś takiego" - wskazywała. Relacje obserwatorów wskazywały na intensywną poświatę i długą smugę, widoczną na dużym obszarze zachodniej części naszego kraju.
Polska ma czego szukać w kosmosie
Wiadomo z czym mieliśmy do czynienia
Populyzator astronomii Karol Wójcicki wyjaśnił, że spektakularne zjawisko było konsekwencją startu rakiety Falcon 9 firmy SpaceX. Start odbył się tego samego dnia o 14.44 czasu polskiego z bazy wojskowej w Kalifornii w ramach misji Twilight. Na orbitę trafiło 40 niewielkich satelitów w formule rideshare. Kluczowy był przelot górnego stopnia rakiety nad Europą i wykonywane manewry.
Po starcie górny stopień rakiety Falcon 9 przelatywał nad Europą. W trakcie manewrów orbitalnych – m.in. odpowietrzania zbiorników i przygotowania do dalszych operacji – uwolnił chmurę gazów. Ta została podświetlona przez Słońce znajdujące się u nas już pod horyzontem, co stworzyło dobrze znany, ale za każdym razem spektakularny efekt jasnej, rozlewającej się struktury na niebie. To właśnie to zjawisko obserwowaliśmy z Polski - wyjaśnił Wójcicki.
Niewykluczone, że nie raz będziemy świadkami podobnego widowiska przy kolejnych misjach, gdy trajektoria rakiety prowadziła będzie nad Europą po zmroku. SpaceX planuje następne loty z ładunkami współdzielonymi, dlatego podobne świetlne "pokazy” mogą powracać na naszym niebie.
Źródło: Fakt.