Koszmar średniowiecznych kotów. To przez ten proceder wciąż mówi się o "kupowaniu kota w worku"

Ludzie średniowiecza traktowali koty głównie jako problematyczne i z trudem tolerowane narzędzie służącego łapania myszy. O tym jak niewiele mieli do nich sentymentu świadczą chociażby praktyki do których uciekano się, by zapewnić, że kot nie będzie oddalać się z miejsca swojej "służby".

Średniowieczny kot… martwiący się o swoje futro? Miniatura z epŚredniowieczny kot… martwiący się o swoje futro? Miniatura z epoki.
Źródło zdjęć: © Licencjodawca

Wiele autorytetów epoki bez wahania i bez jakichkolwiek rozterek zalecało, by kotom obcinać uszy, co miało sprawiać, że nie będą chciały chodzić po polu z obaw przed deszczem i rosą. Czasem w tym samym celu zalecano też przypalanie kotu futra, choć ta akurat praktyka miała ogółem inne, nawet bardziej ponure podłoże.

Jeśli zastanawialiście się kiedyś skąd wzięło się popularne powiedzenie, przestrzegające, by "nie kupować kota w worku", to… już dłużej nie musicie. Z dzisiejszej perspektywy frazes brzmi dość absurdalnie. Wszyscy rozumiemy, że to ostrzeżenie, by nie nabywać towaru bez jego obejrzenia, w ciemno. Ale dlaczego niby ktoś miałby w ten sposób handlować kotami? I skąd pomysł, by zawiązywać w workach żywe zwierzęta?

Frazes sprzed 750 lat

Tak naprawdę powiedzenie ma przynajmniej jakieś 750 lat. O oszustach "sprzedających kota w worku" pisał już XIII-wieczny francuski poeta Rutebeuf. Nie chodziło mu jednak wcale o handel żywymi zwierzętami, ale ich skórami.

W czasach, gdy zupełnie nie przejmowano się życiem kotów, te stanowiły nie tylko pułapki na myszy, ale też pożądane źródło taniego futra. Chodzi o proceder, który zwłaszcza w pełnym i późnym średniowieczu musiał osiągać naprawdę wielką skalę i który znajduje potwierdzenie zarówno w źródłach pisanych, jak i w materiale archeologicznym.

Kocie kości mówią prawdę

Z Europy zachodniej znane są coraz liczniejsze znaleziska kocich kości ze średniowiecza, z charakterystycznymi nacięciami stanowiącymi ślad po skórowaniu. Na przykład zaledwie kilka lat temu hiszpańscy badacze poddali analizom niemal 900 kocich kości pochodzących z XI wieku, ze stanowiska El Bordellet, znajdującego się w wówczas chrześcijańskiej części Iberii.

Wszystkie pochodziły od młodych kotów, które rozmyślnie oskórowano, profesjonalnymi narzędziami. Autorzy badań stwierdzili, że to dowód potwierdzający istnienie rynku kociego futra w regionie. Podobne przykłady można by wskazywać z Francji, Anglii, Niderlandów.

W średniowiecznych miastach często wałęsały się ogromne zgraje bezpańskich kotów, nie było więc trudno ich złapać. Faktycznie powstała w związku z tym cała gałąź… rzemiosła. Specjalni łapacze wynajdywali i chwytali koty, kuśnierze zdejmowali z nich skóry i wykonywali z nich ubrania, a handlarze objeżdżali jarmarki i targowiska, oferując towary z kota.

Dywanik, obicie, pokrowiec… z kota

Robiono kamizelki, kapelusze, podszewki, płaszcze, rękawiczki albo i kocie peleryny. To jednak nie wszystko. Koty można było nosić, ale chyba częściej stanowiły element wystroju. Laurence Bobis pisze, że zwłaszcza w mniej zamożnych domach kocich skór często używano "jako dywaników, dywanów, obijano nimi krzesła i szyto z nich pokrowce na poduszki".

Takie produkty były też bardzo cenione… przez kler. A to dlatego, że kocia skóra była tańsza i uchodziła za mniej luksusową od na przykład sobolej czy wiewiórczej. Wiele kościelnych dokumentów, postanowień soborów, instrukcji czy reguł zakonnych, zalecało, by duchowni nie nosili droższych futer… niż te wykonane właśnie z kotów.

W efekcie w klasztorach powstawały niekiedy specjalnie garbarnie, wyznaczano w nich urzędników odpowiedzialnych właśnie za przygotowanie ubrań z kotów.

O skali futrzanego procederu dobrze świadczy fakt, że na przykład w angielskim porcie Ipswich w XIV wieku ustalono wysokość cła płaconego od… każdego tysiąca sprowadzonych kocich skór. Z kolei w Montpellier płacono podatek albo od sztuki, albo od "beczki kotów".

Mroczna historia powiedzenia "nie kupuj kota w worku"
Średniowieczny kot. Miniatura z epoki © WH

Przypalone futro… na ratunek

Z dokumentów jasno wynika, że naprawdę opłacalne było łapanie dzikich kotów: ceny za ich skórę były wielokrotnie wyższe, a nosili je nawet królowie, jak choćby władca Francji Ludwik VI. Z drugiej strony "kota kominkowego" (dokładnie taka nazwa pojawia się w tekstach z epoki) dużo prościej było złapać, czy też raczej ukraść.

Aby nie stracić myszołapa, mieszkańcy średniowiecznych miast uciekali się do prostej, choć i bardzo niemiłej dla samych kotów praktyki: przypalali ich skórę, tak by futra straciło rynkową wartość.

Musiało to być naprawdę powszechne rozwiązanie, bo nawet księża pouczali ludzi, że Bóg zsyłający na nich karę (w tym przypadku pożar), "zachował się wobec mieszkańców (…) jak stara kobieta, która przypaliła sierść swojemu kotu nie dlatego, że go nienawidziła, lecz po to, by go ocalić".

Stąd właśnie wzięło się powiedzenie o "kupowaniu kota w worku". Jeśli kocimi skórami handlowano na beczki i tysiące, to nieraz musiało się zdarzać, że oszust próbował podrzucić do partii dobrego towaru też przypalone, a więc i bezwartościowe skóry. Zapobiegliwy kupiec nie pozwalał zaś wepchnąć sobie towaru, jeśli wpierw jednak go nie przejrzał.

Wybrane dla Ciebie
Wyniki Lotto 28.04.2026 – losowania Lotto, Lotto Plus, Euro Jackpot, Multi Multi, Ekstra Pensja, Ekstra Premia, Mini Lotto, Kaskada
Wyniki Lotto 28.04.2026 – losowania Lotto, Lotto Plus, Euro Jackpot, Multi Multi, Ekstra Pensja, Ekstra Premia, Mini Lotto, Kaskada
Śmierć 14-letniego Mateusza z Susza. "Wychowawca nie zrobił nic"
Śmierć 14-letniego Mateusza z Susza. "Wychowawca nie zrobił nic"
Lidl też zrobił przelew. Internauci: "Może zgoda z Biedronką na 300 mln zł?"
Lidl też zrobił przelew. Internauci: "Może zgoda z Biedronką na 300 mln zł?"
Śmierć pasażerki na statku wycieczkowym. Wypadła z balkonu
Śmierć pasażerki na statku wycieczkowym. Wypadła z balkonu
Kurier pokazał list. "Strasznie to dwuznaczne"
Kurier pokazał list. "Strasznie to dwuznaczne"
Od środy kontrole w polskich lasach. Rusza akcja "Majówka 26"
Od środy kontrole w polskich lasach. Rusza akcja "Majówka 26"
Izrael kupuje od Rosji kradzione zboże? Szef MSZ odpowiada
Izrael kupuje od Rosji kradzione zboże? Szef MSZ odpowiada
Brytyjka zrobiła "tureckie zęby". Nie do wiary, ile na nie wydała
Brytyjka zrobiła "tureckie zęby". Nie do wiary, ile na nie wydała
Białoruska dziennikarka o uwolnieniu Poczobuta. "Wymiana pokazuje cynizm Łukaszenki"
Białoruska dziennikarka o uwolnieniu Poczobuta. "Wymiana pokazuje cynizm Łukaszenki"
Wjechała w hulajnogę prowadzoną przez 6-latka. Miała ponad 3 promile
Wjechała w hulajnogę prowadzoną przez 6-latka. Miała ponad 3 promile
Limit 2 tys. dzików w Łodzi. Miasto tłumaczy, o co chodzi w decyzji
Limit 2 tys. dzików w Łodzi. Miasto tłumaczy, o co chodzi w decyzji
Masz taki dokument w domu? Wciąż możesz otrzymać premię gwarancyjną
Masz taki dokument w domu? Wciąż możesz otrzymać premię gwarancyjną