Koszmarna śmierć Polaka. Zginął na budowie
W belgijskiej miejscowości Moorslede doszło do śmiertelnego wypadku. 34-letni Polak zginął podczas prac budowlanych w pieczarkarni. Został uwięziony pod betonową płytą. Wiadomo, że miał żonę i dzieci.
Jak informuje belgijski serwis "Nieuwsblad", 34-letni Polak przyjechał do pracy w Belgii. Mieszkał w miejscowości Ypres w prowincji Flandria Zachodnia. Miał żonę i dziecko.
W miejscowości Moorslede został zatrudniony do budowy nowych hangarów na farmie pieczarek. W poniedziałek przed godz. 9 doszło do nieszczęśliwego wypadku. Według belgijskich mediów, spadła na niego betonowa płyta. Był uwięziony pod gruzami.
Wezwano na miejsce pomoc medyczną oraz straż pożarną, ale mężczyzna zmarł na skutek odniesionych obrażeń.
Biuro Kontroli Pracy ogłosiło rozpoczęcie dochodzenia. Wszystkie działania mają na celu zbadanie, w jaki sposób doszło do tego nieszczęśliwego zdarzenia.
Biuro Kontroli Pracy poprosiło biegłego sądowego i lekarza sądowego o ustalenie dokładnych okoliczności wypadku. Inspektorat Służby Nadzoru Bezpieczeństwa i Higieny Pracy również udał się na miejsce zdarzenia w celu dalszego zbadania okoliczności - cytuje "Nieuwsblad" miejscową prokuraturę.