Proboszcz oszukał parafian na miliony. Usłyszał właśnie zarzuty
Były proboszcz z parafii Św. Krzyża w Kozienicach, Kazimierz Ch., właśnie usłyszał prokuratorskie zarzuty. Ksiądz, który miał zdefraudować przeszło 2,7 mln zł, nie przyznaje się do winy. Szczegóły jeżą włos na głowie.
Najważniejsze informacje
- Były proboszcz parafii w Kozienicach miał zdefraudować ponad 2,7 mln zł.
- Śledztwo obecnie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Radomiu.
- Ksiądz nie przyznaje się do zarzutów i odmówił składania wyjaśnień.
O sprawie pisze Wyborcza.pl. Ksiądz Kazimierz Ch. pełnił funkcję proboszcza w parafii w Kozienicach od 2010 roku. Szybko rozpoczął zbiórkę pieniędzy na remont zabytkowej świątyni pochodzącej z połowy XIX wieku.
Pozyskiwał dotacje z różnych źródeł, zaciągał pożyczki bankowe, a przede wszystkim prosił swoich parafian o wsparcie pieniężne. Ci ofiarnie prośbę realizowali, wierząc w szczytny cel. Jednak w końcu zaniepokojeni brakiem spłat pożyczek, zawiadomili w 2022 roku Kurię Diecezji Radomskiej oraz prokuraturę.
Parafianie, którzy pomogli księdzu finansowo, czują się dziś oszukani. Od dłuższego czasu walczą o sprawiedliwość. Sprawa jest jednak trudna, bo nie sporządzono formalnych umów na pożyczki, jakie udzielali kapłanowi. Wszystko odbywało się na słowo honoru i bez zgody kurii. Łączna kwota, jaką zdefraudował były proboszcz, osiągnęła blisko trzy miliony zł. Sporą część pieniędzy - jak wykazała prokuratura - Kazimierz Ch. przekazał znajomemu.
Milionowe straty w parafii w Kozienicach. Były proboszcz Kazimierz Ch. z zarzutami
Aktualnie sprawą zajmuje się Prokuratura Okręgowa w Radomiu, która zarzuca księdzu Kazimierzowi Ch. nadużycie uprawnień oraz niedopełnienie obowiązków związanych z administracją parafii.
Poza tym - zdaniem śledczych - duchowny miał fałszować dokumenty związane z dotacją w wysokości 110 tys. zł. - "Prokurator zarzucił podejrzanemu także posłużenie się dokumentem poświadczającym nieprawdę" - poinformowała Gazetę Wyborczą rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu, Aneta Góźdź.
Ksiądz, który obecnie przebywa na emeryturze w Domu Księży Seniorów, usłyszał powyższe zarzuty w Prokuraturze w czwartek, 19 lutego br. Jak informuje Wyborcza.pl, nie przyznał się jednak do winy. Odmówił składania wyjaśnień. Został objęty dozorem policyjnym oraz zakazem opuszczania kraju. Grozi mu kara do 10 lat więzienia. Do sprawy będziemy wracać.