Kuba pogrążona w ciemnościach. Przerwy sięgają 48 godzin
Na Kubie wydłużają się przerwy w dostawach energii. W części miast prądu nie ma nawet przez dwie doby.
Najważniejsze informacje
- W wielu miejscowościach na Kubie prąd nie pojawia się nawet przez 48 godzin.
- Najtrudniej jest w zachodnich prowincjach, zwłaszcza w Matanzas, Jaguey Grande i Cardenas.
- Kryzys nasilił się po wstrzymaniu dostaw ropy z Wenezueli i Meksyku.
Rosnące niedobory paliw na Kubie uderzają w sieć energetyczną. Niezależne Radio Marti podało, że w wielu miejscach przerwy w dostawach prądu trwają bez przerwy do 48 godzin. Polska Agencja Prasowa wskazuje, że najbardziej dotknięte są miasta na zachodzie wyspy, gdzie awarie i planowe wyłączenia pojawiają się najczęściej.
Rozgłośnia wskazuje szczególnie trudną sytuację w Jaguey Grande oraz Cardenas, położonych w prowincji Matanzas Colon. Mieszkańcy skarżą się na cykliczne, wielogodzinne blackouty, które dezorganizują życie i utrudniają pracę lokalnych usług. Problem nie ogranicza się do jednej gminy – dotyczy kilkudziesięciu samorządów w regionie.
Kuba odpowiada na groźby USA. Zorganizowano ćwiczenia wojskowe
Brak prądu, to też brak wody
Długie wyłączenia prądu przekładają się na dostawy wody pitnej. PAP relacjonuje, że w wielu gminach przerwy w dostawach wody trwają od 30 do nawet 48 godzin. Powodem są przestoje pomp i infrastruktury wodociągowej uzależnionej od zasilania. To podwójny cios dla mieszkańców, którzy muszą jednocześnie radzić sobie z ciemnością i ograniczonym dostępem do podstawowych usług.
W Colonie przerwy w dostawach prądu trwają przez ponad 40 godzin. Następnie energia jest przywracana na godzinę lub dwie, aby następnie ponownie została wyłączona na długo - przekazał jeden z cytowanych przez rozgłośnię mieszkańców prowincji Matanzas.
Taki schemat sprawia, że planowanie codziennych czynności jest praktycznie niemożliwe, a krótkie okna zasilania nie wystarczają na odbudowę zapasów czy naładowanie urządzeń.
Kryzys pogłębił się po 3 stycznia
PAP podaje, że kryzys pogłębił się po 3 stycznia, kiedy wojska USA obaliły przywódcę Wenezueli Nicolasa Maduro. Do tego momentu Caracas było największym dostawcą ropy na Kubę. Po przewiezieniu Maduro do Nowego Jorku, gdzie toczy się jego proces, władze wenezuelskie wstrzymały transporty surowca. Pod presją USA Meksyk również zawiesił dostawy ropy na Kubę, co dodatkowo ograniczyło dostęp do paliw.
W efekcie sieć energetyczna na Kubie działa na granicy wydolności. Gdy brakuje paliwa do zasilania elektrowni i generatorów, przerwy w dostawach prądu stają się dłuższe i częstsze. Sytuacji nie poprawia też fakt, że większość elektrowni jest przestarzała i często ulega awariom. Brak odpowiednich części zamiennych i funduszy na remonty pogarsza sytuację. To oznacza ciągłe awarie i ograniczoną moc generacyjną, przez co system nie może sprostać zapotrzebowaniu.
Źródło: PAP