Kuba w kryzysie paliwowym. Donald Trump na ratunek?
Kubański prezydent Miguel Diaz-Canel zadeklarował gotowość do rozmów z USA bez warunków wstępnych. Wyspa zmaga się z poważnymi brakami paliw.
Najważniejsze informacje
- Kryzys energetyczny na Kubie spowodowany presją USA.
- Prezydent Miguel Diaz-Canel otwarty na dialog z USA.
- Wyspa niemal całkowicie odcięta od dostaw ropy.
Na Kubie pogłębia się kryzys energetyczny, który dotyka każdy aspekt życia obywateli wyspy. Jak podaje PAP, dochodzi do drastycznych przerw w dostawach prądu oraz braków podstawowych towarów.
USA zwiększa presję na reżim kubański, co dodatkowo komplikuje sytuację. Prezydent Miguel Diaz-Canel oświadczył, że jest otwarty na rozmowy z administracją amerykańską "na każdy temat" bez stawiania wstępnych warunków.
Presja ze strony USA, zwłaszcza blokada transportów ropy z Wenezueli, doprowadziła do tego, że Kuba jest niemal całkowicie odcięta od dostaw paliw. Meksyk, wcześniej oferujący pomoc, również wstrzymał transporty pod presją ewentualnych sankcji ze strony Waszyngtonu.
Miguel Diaz-Canel podkreślił, że dialog z USA musi odbywać się z poszanowaniem kubańskiej suwerenności. Nie potwierdził jednak, aby rzeczywiste rozmowy już się rozpoczęły.
Bez presji, bo pod presją nie można prowadzić dialogu - zaznaczył prezydent Kuby. Dzień wcześniej doszło do masowego blackoutu w kilku regionach kraju, co pokazuje skalę problemu.
Obecnie mieszkańcy wyspy zmagają się z przerwami w dostawie prądu trwającymi nawet 20 godzin na dobę. Brakuje również leków i żywności, co powoduje rosnącą frustrację społeczeństwa. Władze kubańskie starają się znaleźć alternatywne źródła zaopatrzenia, ale do tej pory nie odniosły znaczących sukcesów.
Wyizolowanie a przyszłość
Wobec tych wyzwań, możliwy dialog z USA mógłby zbudować mosty i złagodzić sytuację. Pytanie pozostaje, na ile obie strony są gotowe na rzeczywiste kroki w tym kierunku. Kuba zamierza bronić swojego interesu narodowego, jednocześnie otwierając drzwi do rozmów, co wielu uznaje za krok w dobrą stronę.