Makabryczne odkrycie w Lutoryżu. Taką przeszłość miała Magdalena H.
Magdalena H., podejrzana o zakopanie martwych płodów na swojej dawnej działce, była w przeszłości biegłym sądowym. Kobieta badała sprawy dla Sądu Okręgowego w Rzeszowie, nie była jednak etatowym pracownikiem sądu. - Nie łączył jej z tutejszą jednostką stosunek pracy - mówi o2.pl wiceprezes Sądu Okręgowego w Rzeszowie SSO Krzysztof Żołnierczuk. O umowę z gabinetem H. zapytaliśmy także podkarpacki NFZ.
Na posesji w Lutoryżu (niedalego Rzeszowa), która należała do Magdaleny H., służby znalazły kilkadziesiąt płodów. Do wstrząsającego odkrycia doszło 10 czerwca. Oficjalnie Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie potwierdza, że wykopano szczątki 34 płodów ludzkich. Z nieoficjalnych informacji wiadomo, że mogło być ich nawet 50.
Kobieta usłyszała zarzuty znieważenia zwłok oraz porzucenia odpadów niebezpiecznych w miejscu nieprzeznaczonym do ich składowania lub magazynowania. Grozi jej kara do 12 lat pozbawienia wolności. 57-latka, która jest patomorfologiem, trafiła do aresztu na najbliższe trzy miesiące. Nie przyznaje się do zarzucanych jej czynów.
Na jaw wychodzą nowe informacje o przeszłości Magdaleny H. Jak udało nam się ustalić, lekarka była biegłym sądowym. Współpracowała z Sądem Okręgowym w Rzeszowie. Widnieje na oficjalnej liście biegłych.
Z danych sądowych wynika, że kobieta zakończyła współpracę z sądem w 2017 roku. Wbrew pojawiającym się w przestrzeni medialnej informacjom, Magdalena H. nigdy nie była jednak etatowym pracownikiem Sądu Okręgowego w Rzeszowie.
Dr Magdalena H. nie jest obecnie wpisana na listę biegłych Sądu Okręgowego w Rzeszowie. Jak wynika też z ustaleń poczynionych w Oddziale Kadr tutejszego Sądu Okręgowego, nie łączył jej z tutejszą jednostką stosunek pracy - powiedział o2.pl wiceprezes Sądu Okręgowego w Rzeszowie SSO Krzysztof Żołnierczuk.
Informacji na temat przeszłości Magdaleny H. jako biegłej sądowej nie udziela prokuratura. Śledczy zasłaniają się "dobrem postępowania". Jak udało nam się nieoficjalnie ustalić, Magdalena H. niedługo po zakończeniu współpracy z Sądem Okręgowym w Rzeszowie, zamknęła również prywatną działalność w Lutoryżu i sprzedała działkę. Zaczęła pracować w Zamościu, gdzie zamieszkała na stałe. Tam też została zatrzymana.
W trakcie pracy w Lutoryżu kobieta prowadziła także prywatną działalność medyczną. Dowiedzieliśmy się, że nie miała ona kontraktu z NFZ w związku z prowadzeniem placówki. Jej badania nie były więc rozliczane publicznie.
Podkarpacki NFZ nie ma (i nie miał nigdy) umowy z gabinetem dr Magdaleny H. - powiedział o2.pl Rafał Śliż, rzecznik prasowy podkarpackiego NFZ.
Do sprawy wrócimy.