Od kilku tygodni przedsiębiorcy z Podhala szykowali się na sezon turystyczny. Po liczbie rezerwacji wiedzieli, że ten sezon będzie ciężki, a początek wakacji tylko to potwierdza.
Gdy w czwartek po godz. 10 zaglądamy na kamerki internetowe ustawione na Krupówkach, możemy zauważyć jedynie pojedynczych turystów spacerujących główną arterią miasta. Oczywiście, jak na razie, do przyjazdów i spacerów po Krupówkach nie zachęca pogoda. 9 lipca w Zakopanem ma być jedynie 13 stopni Celsjusza. Zdecydowane ocieplenie przewidywane jest dopiero w drugiej połowie lipca, gdy termometry mogą wskazać nawet 23 stopnie.
Wśród turystów jeszcze nie ma Arabów, choć część z nich po zakończeniu konfliktu na Bliskim Wschodzie, zaczyna wyjeżdżać na wakacje. - Jeśli na koniec wakacji okaże się, że liczba turystów arabskich osiągnie około 50 proc. poziomu z ubiegłego roku, będzie to maksimum, na jakie możemy liczić - mówi "Faktowi" Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej.
Przypomina, że Arabowie stanowili około 8 proc. gości w ciągu dziewięciu tygodni wakacji i zaledwie 3 proc. w skali całego roku. Są jednak zauważalną grupą przez wygląd czy sposób ubierania. Szacowano, że do Zakopanego w 2025 r. przyjechało ich ok. 70-80 tys. Arabowie (np. opłacając apartament) wydawali średnio aż 17 tys. 820 zł w Zakopanem. Podczas pobytu (na atrakcje czy jedzenie) średnio 6643 zł.
W przestrzeni publicznej często pokazuje się zdjęcia takich grup, ale są one tylko fragmentem rzeczywistości. To efekt patrzenia przez obiektyw aparatu na niewielki wycinek tego, co dzieje się wokół. Ci turyści nadal są widoczni, ale jest ich nieporównywalnie mniej niż w ubiegłym roku - mówi "Faktowi" Wagner.
Prawdziwego szczytu sezonu, w którym grafiki wypełniały się w 90 procentach, branża spodziewa się od połowy lipca do 20 sierpnia.