Matka zamordowanej 11-latki przerywa milczenie. Ma żal do policji

Matka 11-letniej Danusi, która została zamordowana w Jeleniej Górze, pierwszy raz zabrała głos w mediach. W rozmowie z TVN24 potwierdziła, że telefon dziewczynki został znaleziony kilka miesięcy po zabójstwie przez rodziców przeszukujących teren zbrodni. Sama kobieta nie ukrywa, że ma żal do służb.

Matka zamordowanej dziewczynki zabrała głosMatka zamordowanej dziewczynki zabrała głos
Źródło zdjęć: © PAP, X
Marcin Lewicki

Do zabójstwa 11-letniej Danusi doszło 15 grudnia 2025 roku przy ul. Wyspiańskiego w Jeleniej Górze. Z ustaleń śledczych wynika, że do zabójstwa dziewczynki mogła przyczynić się jej 12-letnia koleżanka. Obydwie nastolatki chodziły do tej samej szkoły. Narzędziem zbrodni był najprawdopodobniej nóż typu finka.

Matka zamordowanej nastolatki pierwszy raz zabrała głos w mediach. W rozmowie z TVN24 opowiedziała o swojej traumie związanej ze zdarzeniem i wspominała córkę. Kobieta mówiła, że Danusia wchodziła w nowy okres w życiu. Cieszyła się, bo została doceniona w grupie harcerskiej, do której należała.

Tego dnia pierwszy raz pomalowała paznokcie bezbarwnym lakierem. Pamiętam, jak wyszła z domu. Tego dnia dzieci nie miały lekcji, jechały do kina - mówiła kobieta dziennikarce TVN24.

Matka 11-latki o żalu

Matka Danusi nie ukrywa, że ma ogromny żal do śledczych. Potwierdziła, że to rodzice znaleźli telefon dziewczynki. Aparat przeleżał w mule kilka miesięcy. Tymczasem policja zapewniała wcześniej, że ma zabezpieczony telefon ofiary.

Nikt nam tego nie powiedział. Byliśmy zapewniani, że są zabezpieczone dwa telefony i że jeden z nich jest Danusi. Jak zareagowałam? Przyjaciele zbierali mnie z podłogi w pracy. To był dla mnie duży cios. Ufałam w to, co usłyszałam, że telefon jest. A żal miałam o to, że nie zostaliśmy poinformowani o tym, że tego telefonu nie ma - powiedziała kobieta w rozmowie z TVN24.

Jednocześnie matka 11-latki przekazała, że telefon zamordowanej dziewczynki znalazł jej ojciec, przeczesując teren wykrywaczem metalu. Kobieta skarży się też na niejawność rozprawy i fakt, że rodzice nie są na bieżąco informowani o postępach.

Policja w odpowiedzi na pytania redakcji zapewniła, że skrupulatnie sprawdziła teren.

Podczas działań policjanci korzystali między innymi ze specjalistycznego sprzętu wykorzystywanego w tego rodzaju działaniach poszukiwawczych. Niestety, pomimo zaangażowania znacznych sił i dostępnego sprzętu, w wyniku podjętych czynności nie odnaleziono wówczas telefonu ofiary, na co mogło mieć wpływ wiele niezależnych czynników, jak choćby pora roku i związane z nią zmienne warunki atmosferyczne, które w znacznym stopniu determinują działania np. poziom lustra wody w pobliskim potoku, śnieg, częściowe oblodzenie - przekazali dziennikarzom dolnośląscy policjanci.

Dodali, że w kwietniu, gdy pojawiły się sygnały od rodziny o znalezieniu telefonu, "niezwłocznie pojechali na miejsce, gdzie zostały wykonane oględziny, a sam telefon zgodnie z obowiązującymi przepisami został przekazany do prowadzącego postępowanie w tej sprawie III Wydziału Rodzinnego i Nieletnich Sądu Rejonowego w Jeleniej Górze".

Wybrane dla Ciebie