Miał odziedziczyć 22 mln funtów z Londynu. To była pułapka
Mieszkaniec Pomorza dostał e-mail o rzekomym "spadku z Londynu" wartym ponad 22 mln funtów. Jak podaje "Fakt", wiadomość miała wyłudzić dane i pieniądze pod pretekstem "opłat administracyjnych".
Najważniejsze informacje
- Pan Andrzej z Pomorza otrzymał podejrzany e-mail o "nieodebranej kwocie" 22,3 mln funtów w Londynie.
- Nadawca chciał, by adresat wystąpił jako "beneficjent" rzekomego spadku po zmarłym kliencie bez rodziny.
- W takich schematach oszuści próbują wyciągać "opłaty administracyjne" i dane osobowe; wątpliwe wiadomości można zgłosić do CERT Polska.
Pan Andrzej, mieszkaniec Pomorza, trafił ostatnio na wiadomość, która z pozoru wyglądała jak finansowa "okazja życia". E-mail przyszedł z obcego adresu, a jego treść miała przekonać, że w Londynie czeka ogromny spadek do przejęcia. Mężczyzna od początku zauważył, że w mailu wiele elementów się nie zgadza.
Jak podaje "Fakt", w wiadomości pojawia się wątek "dyrektora globalnego" instytucji finansowej w Londynie. Adresat miał zostać przedstawiony jako osoba najbliższa zmarłemu klientowi i dzięki temu przejąć środki. W grę miało wchodzić ponad 22,3 mln funtów, co po przeliczeniu oznacza kwotę liczoną w dziesiątkach milionów złotych.
Pan Andrzej mówi, że pierwszą reakcją był śmiech, ale temat szybko zrobił się bardziej przyziemny, gdy zobaczył, jak taka wiadomość może działać na domowników.
To on odmienił Anglików. A przyjmowali go wrogo
Akurat przeglądam komórkę, wiadomość. Dostanę spadek, jakiego świat nie widział - mówi do "Faktu". I dodaje, że dzieci od razu zaczęły snuć plany zakupów.
W samym e-mailu pada prośba o wejście w "poufną relację" i zgodę na przedstawienie się jako beneficjent pieniędzy.
Czy mogę Państwu zaufać w poufnej relacji jako partnerom i wyrazić zgodę na przedstawienie się jako osoba najbliższa rodzinie i beneficjent nieodebranej kwoty 22,3 mln funtów brytyjskich w moim banku? - czytamy w wiadomości.
Mężczyzna nie odpowiedział na kontakt. - Zakładam, że gdybym potwierdził chęć otrzymania tego całego spadku, zaraz chcieliby moich danych i pieniędzy - tłumaczy w rozmowie z "Faktem". To typowy moment, w którym oszuści przechodzą do żądania kolejnych informacji.
Uwaga na fałszywe wiadomości
Coraz więcej osób otrzymuje podejrzane wiadomości e-mail informujące o rzekomym spadku, dużej darowiźnie lub pozostawionym majątku za granicą. Takie informacje mogą wydawać się wiarygodne, jednak w większości przypadków jest to próba oszustwa internetowego.
Przestępcy liczą na to, że obietnica otrzymania dużej sumy pieniędzy skłoni odbiorcę do szybkiego działania. W wiadomościach często podają historię o bogatym krewnym, nieznanej rodzinie lub osobie, która przed śmiercią zdecydowała się przekazać majątek właśnie adresatowi e-maila.
Jednym z najczęściej stosowanych sposobów działania jest prośba o wpłacenie niewielkiej kwoty na poczet rzekomych formalności. Może chodzić o opłaty administracyjne, koszty notarialne, podatki, prowizje bankowe lub wydatki związane z przewalutowaniem środków.
Po przelaniu pieniędzy okazuje się jednak, że żaden spadek nie istnieje. Zdarza się również, że oszuści proszą o kolejne wpłaty, tłumacząc to pojawieniem się nowych przeszkód prawnych lub dodatkowych kosztów.