Miał wystawiać recepty bez wiedzy pacjentek. Akt oskarżenia już w sądzie
Śledczy zarzucają lekarzowi blisko 100 przestępstw związanych z receptami. Policja informuje, że leki trafiały do innych osób niż pacjentki.
Najważniejsze informacje
- Akt oskarżenia wobec ginekologa trafił do sądu; sprawa dotyczy Katowic i pacjentek ze Świętochłowic.
- Według policji lekarz wystawiał refundowane recepty bez wiedzy kobiet w latach 2016–2017.
- Straty NFZ oszacowano na blisko 30 tys. zł; grozi do ośmiu lat więzienia.
Policja ze Świętochłowic poinformowała, że do sądu trafił akt oskarżenia przeciwko ginekologowi podejrzanemu o blisko 100 przestępstw. Śledczy twierdzą, że lekarz wystawiał recepty na dane pacjentek bez ich wiedzy, a refundowane preparaty odbierały inne osoby. Jak podała Polskiej Agencji Prasowej świętochłowicka komenda, trop pojawił się w wyniku działań operacyjnych funkcjonariuszy zwalczających przestępczość gospodarczą.
Według ustaleń postępowania proceder dotyczył gabinetu działającego w Katowicach, a część poszkodowanych to mieszkanki Świętochłowic. Policja wskazuje, że do przestępstw miało dochodzić w okresie od stycznia 2016 r. do kwietnia 2017 roku. Przepisywany przez lekarza lek był objęty wysoką refundacją NFZ przysługującą kobietom w ciąży.
Poranne pasmo Wirtualnej Polski, wydanie 22.12
Poświadczenie nieprawdy w dokumentacji
Śledczy zarzucają lekarzowi poświadczanie nieprawdy w dokumentacji medycznej pacjentek. Wpisy miały sugerować istnienie wskazań do stosowania leku przeciwzakrzepowego, mimo braku faktycznych podstaw medycznych.
Bez ich wiedzy i zgody lekarz wystawiał recepty na lek przeciwzakrzepowy, wykorzystując ich dane osobowe. Jednocześnie w dokumentacji medycznej wpisywał nieprawdziwe informacje sugerujące istnienie wskazań do stosowania tego preparatu, mimo że w rzeczywistości nie było ku temu żadnych podstaw medycznych – przekazał młodszy aspirant Marcin Korek ze świętochłowickiej komendy, cytowany przez PAP.
Jak przekazał funkcjonariusz, informacje o nielegalnej działalności pozyskano operacyjnie. Zaznaczył, że część pacjentek lekarza pochodziła ze Świętochłowic, co uzasadniało zaangażowanie lokalnych funkcjonariuszy w sprawę. W ocenie policji straty Narodowego Funduszu Zdrowia wyniosły blisko 30 tys. zł.
Zarzuty i możliwe konsekwencje
Ginekolog usłyszał zarzuty poświadczania nieprawdy oraz oszustwa. Na poczet potencjalnych kar i grzywien zabezpieczono jego majątek o wartości 50 tys. zł. Za czyny opisane przez śledczych grozi kara do ośmiu lat pozbawienia wolności. Akt oskarżenia trafił już do sądu, który rozstrzygnie o odpowiedzialności lekarza.
Źródło: PAP