Mieszkanki Warszawy nie wytrzymały. Na własną rękę walczą z niebezpiecznym chwastem

Zamiast umawiać się na kawkę i plotki, wspólnie wyrywają chwasty z osiedlowej łąki. Sąsiedzki pomysł mieszkanek warszawskich Bielan na walkę z inwazyjną nawłocią kanadyjską zachwyca internautów i niesie się po całej Polsce. "Polecamy takie spędzanie wolnego czasu z pożytkiem dla naszej przyrody"- zachęcają autorki akcji.

Mieszkańcy warszawskich Bielan sami walczą z inwazyjną Nawłocią KanadyjskąMieszkańcy warszawskich Bielan sami walczą z inwazyjną Nawłocią Kanadyjską
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, Facebook | Miejska Partyzantka Ogrodnicza

"Na zielonym pasie wzdłuż ulicy, wraz z nawiezioną ziemią po robotach przydrogowych, przybyła niestety też ta, szkodliwa dla naszych rodzimych gatunków roślina" - napisała w mediach społecznościowych jedna z mieszkanek ulicy Wólczyńskiej na warszawskich Bielanach.

Okazało się, że chodzi o nawłoć kanadyjską. Ekspansywny chwast, który w Polsce pojawił się już z końcem XIX wieku, swoim charakterystycznym, żółtym kwieciem pod koniec lata "zagarnia" coraz większe połacie pól i ugorów, zabierając tym samym miejsce rodzimym gatunkom roślin.

Kobieta na własną rękę postanowiła podjąć walkę z inwazyjną rośliną, a do realizacji swojego pomysłu zabrała się wspólnie z sąsiadką.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zdrowotne właściwości popularnych chwastów [Specjalista radzi]

Powyrywałyśmy, pogadałyśmy i teren czysty, choć oczywiście nie oznacza to, że nawłoć w przyszłym roku tam się w ogóle nie pojawi. Ale liczymy, że będzie jej mniej, tym bardziej, że wiele usuwanych osobników nie miało jeszcze kwiatostanów - napisały kobiety wrzucając na swoje profile zdjęcia z akcji usuwania nawłoci kanadyjskiej.

Pomysł bardzo spodobał się innym, zarówno w sieci jak i w realu. "Miło było też usłyszeć od jednej z mieszkanek, która tam przejeżdżała, że super, że to robimy" - relacjonowały autorki akcji, a internauci kibicowali im na profilu "Miejska Partyzantka Ogrodnicza", gdzie upubliczniony został ich post.

Teraz sąsiadki planują złożyć projekt do Budżetu Obywatelskiego związany z usuwaniem gatunków inwazyjnych w dzielnicy na terenach zielonych i w osiedlowym lesie. Bo jak tłumaczą "urząd i lasy miejskie nie mają na to pieniędzy".

Ich pomysł inspiruje ludzi z całego kraju i zmienia myślenie o sposobach walki o dobrostan dzikiej przyrody.

O nawłoci kanadyjskiej nawet nie zwracałam na nią uwagi, tym bardziej nie zdawałam sobie sprawy, że ona taka "nie nasza" i powinno się ją usuwać. Teraz widzę ją wszędzie i to, jak potrafi się panoszyć. Wyrywam pojedyncze osobniki jeśli jestem na spacerze - pisze w komentarzu jedna z internautek.
Wybrane dla Ciebie