Moskwa atakowana dronami. Mieszkańcy przerażeni. "Żadnych syren"
Moskwa oraz obwód moskiewski zostały zaatakowane przez ukraińskie drony. Rosjanie twierdzą, że nie otrzymują żadnych informacji na temat zbliżającego się zagrożenia. Nie ma również syren ostrzegawczych. Mieszkańcy nie znają również lokalizacji schronów.
18 czerwca 2026 r. Ukraina przeprowadziła jeden z największych dotychczasowych ataków dronami na Moskwę i obwód moskiewski. Głównym celem była moskiewska rafineria ropy w dzielnicy Kapotnia, położona około 16 km od Kremla.
W sieci pojawiły się nagrania pokazujące kłęby dymu w stolicy Rosji. Władze na Kremlu przekonują, że udało się zestrzelić nawet 180 dronów. Prawie 20 osób zostało rannych.
Nie spaliśmy od 4:48 rano. Ani jednej wiadomości tekstowej, ani jednej syreny - powiedział czytelnik portalowi Astra.
Również czytelnicy Meduzy mieszkający obok rafinerii podnoszą, że nie zostali ostrzeżeni przed atakiem. - Informacje są tylko na czatach. Jest o wiele więcej treści niż w telewizji - mówią.
W Ramienskoje, Kotelnikach i Krasnogorsku mieszkańcy dowiedzieli się o zagrożeniu dopiero po zobaczeniu dronów przelatujących nad głowami lub zniszczeń - podaje Meduza. W Kotelnikach znajduje się zaatakowana przez Ukraińców rafineria.
Władze miasta twierdzą, że nie są odpowiedzialne za uruchamianie systemów ostrzegawczych – zajmuje się tym centralnie Ministerstwo ds. Sytuacji Nadzwyczajnych. Jednocześnie mieszkańcy Kotelnik nie znają lokalizacji schronów.
Taka informacja może zostać przekazana ludności dopiero w trakcie mobilizacji i w czasie wojny - podaje serwis.