Najważniejsze informacje
- Mark Rutte powiedział, że rozmieszczenie Tomahawków w Niemczech ma służyć obronie i odstraszaniu.
- Friedrich Merz ogłosił 9 lipca w Bundestagu porozumienie Niemiec z USA w sprawie zakupu tych pocisków.
- Berlin traktuje Tomahawki jako rozwiązanie przejściowe do czasu stworzenia europejskiego odpowiednika.
Według PAP sekretarz generalny NATO odniósł się do niemieckich planów w piątkowej rozmowie z agencją dpa. Rutte podkreślał, że Sojusz nie przygotowuje się do ataku, ale chce zachować zdolność do skutecznej obrony, jeśli sytuacja tego wymaga.
Jesteśmy sojuszem obronnym. Oznacza to, że nigdy nikogo nie zaatakujemy, ale musimy być w stanie się bronić - podkreślił Mark Rutte w rozmowie z dpa.
"Czy to nie jest tragiczne?". Tak Europa reagowała na kolejne agresje Putina
Jak zaznaczył, rozmieszczenie Tomahawków w Niemczech ma budować wiarygodne odstraszanie i wzmacniać gotowość NATO. Szef NATO pozytywnie ocenił też sam niemiecki plan. Zakup amerykańskich pocisków manewrujących nazwał - doskonałą wiadomością. Z jego wypowiedzi wynika, że Sojusz traktuje ten krok jako element wzmacniania bezpieczeństwa, a nie sygnał prowadzący do zaostrzenia napięć z Rosją.
Decyzja Niemiec po szczycie NATO
Kanclerz RFN Friedrich Merz ogłosił 9 lipca w Bundestagu, że podczas szczytu NATO w Ankarze Niemcy uzgodniły ze Stanami Zjednoczonymi zakup Tomahawków i ich rozmieszczenie na niemieckim terytorium. To właśnie ta decyzja stała się punktem odniesienia dla piątkowej wypowiedzi Ruttego.
Wcześniej sprawa była mniej pewna. Jak podaje PAP, administracja USA pod rządami Donalda Trumpa wycofała się z ustaleń z 2024 r. dotyczących rozmieszczenia Tomahawków w Niemczech, a Berlin od tamtej pory zabiegał w Stanach Zjednoczonych o możliwość ich zakupu.
Berlin czeka też na europejski pocisk
Niemcy nie traktują Tomahawków jako rozwiązania docelowego. Według planu Berlina mają one wypełnić lukę do czasu opracowania i uruchomienia produkcji podobnego pocisku w Europie. Kilku europejskich sojuszników w NATO chce wspólnie przygotować własny pocisk manewrujący o zasięgu ponad 2 tys. km.
Przed szczytem NATO w Ankarze w Niemczech dominowały obawy, że umowa z USA może ostatecznie nie zostać zawarta. PAP zwraca uwagę, że relacje Friedricha Merza z Donaldem Trumpem pogorszyły się po wybuchu wojny USA i Izraela z Iranem, a prezydent USA krytycznie oceniał publiczne uwagi kanclerza pod adresem Waszyngtonu.