Puma grasuje na Dolnym Śląsku? Są kolejne zgłoszenia

W gminie Pęcław (woj. dolnośląskie) służby szukają dzikiej zwierzyny, prawdopodobnie pumy. - Nocne poszukiwania nic nie dały. W czwartek dostaliśmy kolejne dwa zgłoszenia. Na razie nie mamy żadnego potwierdzenia - mówi o2.pl Michał Wnuk, starosta głogowski.

Puma spod Koszalina złapana.Puma spod Koszalina złapana. Na Dolnym Śląsku może być kolejna.
Źródło zdjęć: © Facebook
Mateusz Kaluga

W ostatnim tygodniu koło Koszalina schwytano 8-miesięczną pumę, która przebywała na wolności. Po kilku dniach poszukiwań udało się ją zwabić i umieścić w ZOO w Poznaniu. Tym razem w gminie Pęcław na Dolnym Śląsku zaobserwowano dziką zwierzynę, która również może być pumą.

Nie mamy pewności, że to puma. To duże zwierzę, kotowate. W nocy prowadziliśmy poszukiwania z udziałem dronów i termowizji. Nie udało się jej odnaleźć. Będziemy dalej szukać - mówi o2.pl Michał Wnuk, starosta głogowski.

Barbara Matyjasik z Nadleśnictwa Głogów przekonuje, że w regionie nie ma odpowiednich lasów, w których puma mogłaby swobodnie się zakamuflować i żyć. - Mamy rozstawione fotopułapki. Jeśli podejdzie pod nie, to będziemy mieli pewność - przekonuje w rozmowie z o2.pl.

Starosta twierdzi, że na razie nie ma potrzeby wynajmować specjalistów do poszukiwań dzikiej zwierzyny. Tak może się stać w przypadku potwierdzenia obecności. Tak było również w przypadku pumy spod Koszalina.

- W czwartek dostaliśmy kolejne dwa zgłoszenia. Jedno pochodziło ponownie z gminy Pęcław, a drugie z gminy na drugim końcu powiatu. To trochę szukanie igły w stogu siana. Mamy dużo lasów, to jest też teren wzdłuż Odry. Ta ewentualna puma może być już daleko - mówi starosta Wnuk.

Powiat głogowski i gmina Pęcław wydały komunikat. Urzędnicy proszą o zachowanie szczególnej ostrożności oraz ograniczenie przebywania na terenach leśnych, zapewnienie odpowiedniego nadzoru nad dziećmi i zabezpieczenie zwierząt gospodarskich oraz domowych.

Nagranie z wędrówki drapieżnika w sieci opublikował zoolog Robert Maślak z Uniwersytetu Wrocławskiego. - Brak skali powoduje, że trudno ocenić wielkość zwierzęcia, ale sylwetka i ruchy kota mogą sugerować, że mamy do czynienia z pumą. Aby mieć 100 proc. pewności, potrzebne byłyby materiały lepszej jakości - napisał.

Wybrane dla Ciebie