Najważniejsze informacje
- Sąd Rejonowy w Wolsztynie nie uwzględnił wniosków oskarżonych o dobrowolne poddanie się karze.
- Oskarżeni to 21-letni drużynowy Marek G. i 19-letni Igor K., ratownik WOPR; zarzuty dotyczą nieumyślnego spowodowania śmierci i narażenia na niebezpieczeństwo.
- Pierwsze posiedzenie w normalnym trybie zaplanowano na wrzesień; sprawa dotyczy zdarzeń z nocy 23/24 lipca 2025 r.
Jak informuje TVN24, w czwartek 16 lipca Sąd Rejonowy w Wolsztynie (woj. wielkopolskie) zajął się sprawą śmierci 15-letniego harcerza, który utonął podczas obozu nad jeziorem Ośno. Sędzia sprawdzał, czy proces można zakończyć bez pełnej rozprawy na podstawie wniosków oskarżonych o dobrowolne poddanie się karze.
Sąd nie zgodził się na takie rozwiązanie. Odrzucił wnioski 21-letniego drużynowego Marka G. i 19-letniego ratownika WOPR Igora K. Oznacza to, że sprawa będzie rozpatrywana w zwykłym trybie.
Mężczyźni są oskarżeni o nieumyślne spowodowanie śmierci oraz narażenie uczestników obozu na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Grozi im od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia. Pierwsza rozprawa została wyznaczona na wrzesień.
Łukasz Żak skazany. Będzie długo w więzieniu
Prokurator Łukasz Wawrzyniak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, przekonywał przed sądem, że w tej sprawie nie ma podstaw do zakończenia postępowania bez procesu. Dlatego wnosił o odrzucenie wniosków oskarżonych o dobrowolne poddanie się karze.
Jeden z oskarżonych, mimo wniosku o dobrowolne poddanie się karze, kwestionował kwestię przyczynienia się do śmierci tego młodego harcerza, który utonął w jeziorze - wyjaśniał.
Śledztwo prowadziła Prokuratura Rejonowa w Wolsztynie, a akt oskarżenia trafił do sądu 30 marca.
Nocna próba nad jeziorem Ośno. 500 metrów wpław i ognisko
W nocy 24 lipca 2025 r. podczas obozu harcerskiego nad jeziorem Ośno w Wielkopolsce doszło do tragedii. 15-letni Dominik, utalentowany harcerz i uczeń, utonął podczas próby przepłynięcia jeziora, która była częścią zdobywania harcerskiej sprawności. Nie dotarł na drugi brzeg. Jego ciało wyciągnięto na brzeg kilka godzin później.
Nastolatek płynął w pełnym ubraniu: w bluzie, spodniach i butach. Na głowie miał latarkę czołówkę, dzięki której z pomostu obserwowali go drużynowy i ratownik, ale według prokuratorki nie spełniła ona swojej funkcji, bo nad jeziorem utrzymywała się mgła. Już na początku śledztwa policja sygnalizowała, że nie zachowano podstawowych zasad bezpieczeństwa.
Śledczy ustalili, że oskarżeni nie zapewnili prawidłowej asekuracji, a podjęte działania okazały się niewystarczające i niezaplanowane.
Chłopak nie miał bojki ani żadnej liny, która by go łączyła z osobami, które miały ewentualnie mu udzielić pomocy. A łódka, z której mieli skorzystać nawet nie miała wioseł - mówiła prokurator Magdalena Kasprzak.
Dominik był nie tylko harcerzem, ale także wybitnym uczniem. Jego osiągnięcia w matematyce i literaturze były imponujące. Zdobył tytuł Prymusa Gminy Świdnica, a jego średnia ocen wynosiła 6.0. Był również laureatem Dolnośląskiego Konkursu Literackiego "Laur Diamentowego Pióra" w 2024 r.