Negatywne skutki decyzji Putina. Cierpią zwykli Rosjanie
Wyłączenie oraz ograniczanie internetu w Rosji przynosi negatywne skutki - donosi Instytut Studiów nad Wojną. Mieszkańcy nie otrzymują przez to powiadomień o zagrożeniach rakietowych ze strony Ukrainy na czas.
Analitycy Instytutu Studiów nad Wojną uważają, że decyzja Władimira Putina o ograniczeniu bądź wyłączeniu internetu w kraju, naraża mieszkańców na niebezpieczeństwo.
To zmniejsza skuteczność systemów ostrzegania przed atakami lotniczymi w regionach przygranicznych - cytuje ukraiński serwis "TSN" analizę ekspertów.
Gubernator obwodu biełgorodzkiego Wiaczesław Gładkow 23 marca miał informować, że mieszkańcy nie mogą zaktualizować powiadomień o zagrożeniach rakietowych ze strony Ukrainy za pośrednictwem państwowego komunikatora Max. To oznacza, że powiadomienia nie przychodzą bądź przychodzą z opóźnieniem. Z tego względu mieszkańcy mają problem z dotarciem do schronów.
Według Gładkowa, jest to jeden z największych problemów strefy przygranicznej. System ostrzegania jest zależny m.in. od funkcjonowania internetu, w tym Telegrama, który w ostatnich dniach jest blokowany przez Kreml.
Tymczasem wojsko ukraińskie w ostatnich dniach prowadzi ataki w Rosji. Zaatakowano m.in. porty i infrastrukturę energetyczną Rosji, w tym strategiczne bazy Ust‑Luga i Primorsk. W obwodzie biełgorodzkim zaatakowano m.in. pojazdy i sprzęt wojskowy.
Analitycy ISW zauważają, że Kreml próbuje zmusić nawet żołnierzy do wykasowania Telegrama i korzystania z państwowego komunikatora MAX, kontrolowanego przez Kreml. Karą za dalsze korzystanie z Telegrama może być wysłanie na najbardziej gorący odcinek frontu.
Internet ma być regularnie wyłączany rzekomo z powodu obaw o życie Władimira Putina lub ukrywania się w Moskwie rannego przywódcy Iranu.