Nie chce, by Orban triumfował. Nagła decyzja kandydatki
Wybory na Węgrzech już 12 kwietnia. Tymczasem jedna z kandydatek podjęła decyzję o rezygnacji ze startu. Ágnes Kunhalmi z partii MSZP nie będzie starała się o miejsce w parlamencie. Wszystko po to, aby... nie wygrał kandydat Fideszu Victora Orbana.
Wybory na Węgrzech zbliżają się wielkimi krokami. Głosowanie już 12 kwietnia. Partia Fidesz Victora Orbana może stracić władzę po 16 latach. W sondażach zdecydowanie prowadzi TISZA Petera Magyara.
Zaledwie tydzień przed wyborami ze startu zrezygnowała Ágnes Kunhalmi z partii MSZP (Węgierska Partia Socjalistyczna). Kandydatka miała stanąć w szranki z konkurentami w jednym z okręgów w Budapeszcie. Jednak w sobotę (4 kwietnia) nagle ogłosiła na Facebooku, że nie będzie startowała w wyborach na Węgrzech.
Nadzwyczajne czasy wymagają nadzwyczajnych decyzji, więc to ja muszę podjąć decyzję, dzięki której nie pozwolę, by kandydat Fideszu wygrał w tym okręgu, dlatego wycofuję swoją kandydaturę - napisała Kunhalmi na Facebooku.
Kandydatka przypomniała, że w 2014 roku przegrała różnicą 56 głosów z powodu udziału w wyborach bardzo wielu partii. Dlatego postanowiła, że nie będzie "ryzykowała losu okręgu". Zaapelowała o głosowanie "za zmianą". Innymi słowy - na kandydata z największą szansą pokonania kontrkandydata z Fideszu w tym samym okręgu. W ten sposób chce uniknąć zbytniego rozproszenia głosów.
"Mamy szansę, by po 16 latach autorytarnego reżimu, który ogranicza pluralizm, pogłębia podziały społeczne i wyklucza część społeczeństwa, zostawić to wszystko za sobą 12 kwietnia" - napisała węgierska posłanka.
Portal 444.hu zauważa, że wielu innych kandydatów wycofało się z wyborczego wyścigu. W ten sposób chcą zwiększyć szanse na zwycięstwo opozycji. W tym samym okręgu wycofał się kandydat DK, András Ternyák.