Niedźwiedź nęka człowieka. Dramat w Bieszczadach. "To nie jest życie"

- Jesteśmy ubezwłasnowolnieni. To nie jest życie - mówi Krzysztof Dębiński w rozmowie z o2.pl. Na jego posesję w Bieszczadach czterokrotnie wszedł niedźwiedź, w tym dwukrotnie 27 maja. - Nikt nie umie nam pomóc - dodaje z żalem. O sprawę zapytaliśmy wójta gminy Solina i rzeszowski oddział RDOŚ.

Krzysztof Dębiński jest nękany przez niedźwiedzie.Krzysztof Dębiński jest nękany przez niedźwiedzie.
Źródło zdjęć: © Archiwum prywatne
Mateusz Kaluga

Mieszkańcy Bieszczad od dawna zmagają się z problemem niedźwiedzi. To właśnie w tym regionie żyje ich najwięcej, bo ok. 60. W gminie Bukowsko przed miesiącem doszło do śmiertelnego ataku niedźwiedzia na 58-letnią kobietę.

Niebezpiecznych spotkań z tym drapieżnikiem jest jednak więcej. Nagrania z takich zajść trafiają do mediów społecznościowych. W ostatnim czasie zwierzęta regularnie odwiedzają gospodarstwo pana Krzysztofa Dębińskiego zamieszkującego w Bereżnicy Wyżnej. To jedna z najwyżej położonych miejscowości w Bieszczadach.

Po raz pierwszy niedźwiedź odwiedził rodzinę Dębińskich 9 maja. - Wszedł do garażu. Stanął na dwóch łapach i zaatakował mnie. Cudem udało mi się uciec. Zacząłem go filmować. Po kilku dniach zauważyła go moja mama - opisuje w rozmowie z o2.pl Krzysztof Dębiński.

Niedźwiedź dwukrotnie wrócił na posesję mężczyzny 27 maja. Został nagrany dzięki założonej w garażu fotopułapce.

Był rano, a potem wieczorem. Nie mogę spokojnie wyjść do pracy. Pracuję w garażu. Muszę prosić kolegę, by pilnował, czy nie idzie niedźwiedź. Obawiam się o życie moich dzieci. Jesteśmy ubezwłasnowolnieni. Apeluję do władz o pomoc. To nie jest życie. Nikt nie reaguje - mówi gorzko Krzysztof Dębiński.

Jak dodaje, nie mieszka blisko lasu. Jego gospodarstwo położone jest blisko drogi powiatowej i gminnej. Mimo to, niedźwiedzie regularnie sprawiają problemy również innym gospodarzom. - Nie każdy to zgłasza, a one zabijają zwierzęta, w tym kury. Ludzie zabezpieczają się kratami. Do przepłoszenia używa się petard albo sygnałów dźwiękowych policji, tylko że niedźwiedzie już się do tego przyzwyczaiły - dodaje nasz rozmówca.

Niektóre niedźwiedzie w Bieszczadach mają założone obroże, które śledzą ich ruch. - Gdy zadzwoniłem do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie, usłyszałem, że niedźwiedź znajduje się trzy kilometry od mojego gospodarstwa. A ja go widziałem na żywo - opisuje Krzysztof Dębiński.

Obroża działa radiowo i wysyła sygnał GPS. Pamiętajmy, że to Bieszczady i lasy, a więc słabszy zasięg. Dodatkowo ze względu na oszczędność baterii nie może wysyłać tych sygnałów co chwila. Czasem aktualizacja może nastąpić już po przejściu podwórka człowieka - tłumaczy o2.pl Łukasz Lis, rzecznik Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie.

Wójt gminy Solina Adam Piątkowski w rozmowie z naszą redakcją twierdzi, że problem w Bieszczadach jest ogromny. Samorząd często otrzymuje dziennie nawet 10 razy informację o podchodzeniu niedźwiedzia pod domy. - Rozmawialiśmy z RDOŚ. Ten niedźwiedź ma rozstawioną klatkę, ale na razie nie chce się złapać. Będziemy go nęcić. W Bieszczadach jest nadproblem niedźwiedzi - mówi o2.pl.

Rzecznik RDOŚ w Rzeszowie dodaje, że regionalny dyrektor jest jedynie od oszacowania szkód i proponowania rekompensaty. - Możemy wydać zgodę na relokację lub odstraszanie. Wspieramy gminy, jak możemy. Jeśli chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa, od tego jest gmina. W Solinie mamy projekt prowadzony przez pracowników TPN i Lasów Państwowych. Celem jest jednoczesna ochrona niedźwiedzia brunatnego i poprawa bezpieczeństwa mieszkańców - przekonuje.

Lis dodaje, że do tej pory obroże założono siedmiu osobnikom, a ośmiu odłowiono, dwie zostały przeniesione. - Na podstawie obroży możemy płoszyć niedźwiedzie zbliżające się do gospodarstw. Wyszkolony pracownik jednak musi iść w góry i je namierzać. Oczekujemy na podpis prezydenta, by móc używać broni gładkolufowej i amunicji gumowej. Gdy będzie ich boleć, mogą już nie wrócić w to samo miejsce. Na broń gazową już nie reagują - opisuje rzecznik rzeszowskiego RDOŚ.

Mateusz Kaluga, dziennikarz o2.pl

Wybrane dla Ciebie