"Komary krzyczą z zachwytu" - mówi obrazowo dr Doreen Werner, ceniona badaczka z Centrum Badań Krajobrazu Rolniczego im. Leibniza (ZALF), którą cytuje "Bild".
Tabloid spostrzega jednocześnie, że niepokój budzi azjatycki komar tygrysi. Ten inwazyjny, mierzący zaledwie od 3 do 8 mm owad wywodzi się z Azji Południowo-Wschodniej. Do rozmnażania nie potrzebuje dużych zbiorników wodnych - wystarczy mu zaledwie kilka milimetrów stojącej wody.
Dr Werner ostrzega, że owady te są wyjątkowo agresywne, a szczyt ich aktywności i liczebności przewidywany jest na koniec sierpnia. Grillowanie czy relaks w ogrodzie mogą stać się dla wielu osób prawdziwą próbą nerwów.
Przenosi groźne choroby
Według Federalnego Urzędu Ochrony Środowiska (UBA) komar tygrysi często przenosi groźne choroby zakaźne. Może roznosić m.in. wirusy chikungunya, dengi, żółtej gorączki oraz Zachodniego Nilu.
Choć w Niemczech nie odnotowano jeszcze przypadku przeniesienia dengi czy chikungunyi z człowieka na człowieka przez lokalne komary tygrysie, eksperci uważają, że taki scenariusz jest jedynie kwestią czasu.
Znacznie bardziej realne i bliskie jest już jednak inne zagrożenie. Okazuje się, że wirus Zachodniego Nilu zdążył się już na dobre zadomowić w Niemczech i jest przenoszony także przez rodzime gatunki komarów