Niemiecka autostrada i test Audi. Polski kierowca może usłyszeć zarzut
Mieszkaniec pogranicza pojechał na niemiecką autostradę, by sprawdzić osiągi kupionego Audi po tuningu. Jak opisał "Auto Świat", nie dostał grzywny za prędkość, ale został wezwany do złożenia wyjaśnień w sprawie podejrzenia "wymuszenia w ruchu drogowym" po tym, jak poganiał innych kierowców światłami.
Pan Michał w rozmowie z "Auto Świat" tłumaczył, że wybrał Niemcy, bo posiadał już na koncie punkty karne i nie chciał ryzykować konsekwencji w Polsce. Do odcinka autostrady miał z domu ok. godzinę drogi, a celem było sprawdzenie, czy deklarowane modyfikacje auta faktycznie przekładają się na osiągi.
Pierwsze kilometry nie przyniosły jednak oczekiwanego "testu". Według jego relacji dla "Auto Świat", na trasie w pobliżu granicy trwały prace, pojawiały się ograniczenia, a później ruch zrobił się na tyle gęsty, że trudno było utrzymać tempo, które w Polsce jest standardem na drogach szybkiego ruchu. Gdy w końcu trafił na fragment bez limitu i zrobiło się luźniej, przyspieszył, ale sytuację komplikowały manewry innych kierowców na lewym pasie.
Testował Audi na niemieckiej autostradzie. Poganiał światłami. Skąd zarzut "Nötigung"?
Kluczowy moment miał dotyczyć sytuacji, w której inny kierowca nagle zjechał na lewy pas, zmuszając pana Michała do hamowania. Wtedy, jak opowiadał dla "Auto Świat", zareagował presją: sygnalizował światłami, włączył lewy kierunkowskaz, a także użył klaksonu.
Zmusił mnie do hamowania, mignąłem mu kilka razy światłami, włączyłem lewy kierunkowskaz, może zatrąbiłem, żeby się dziadek w kapeluszu obudził i zjechał albo przyspieszył - relacjonował pan Michał w rozmowie z "Auto Światem".
Efekt okazał się dla polskiego kierowcy dużo poważniejszy niż ewentualny mandat za prędkość. Do jego skrzynki pocztowej trafiło wezwanie do wyjaśnień przed niemieckimi służbami w sprawie "wymuszenia" (niem. Nötigung). Materiał "Auto Świat" podkreśla, że w Niemczech taki zarzut może oznaczać postępowanie w sprawie przestępstwa, a nie zwykłe wykroczenie drogowe.
Autostrady bez limitu w Niemczech nie oznaczają pełnej swobody. Są inne ograniczenia
"Auto Świat" przypomina, że brak stałego ograniczenia prędkości dotyczy ok. 60 proc. niemieckich autostrad. Zamiast limitu obowiązuje tam "prędkość zalecana" (Richtgeschwindigkeit) wynosząca 130 km na godz. i samo jej przekroczenie nie musi oznaczać kary, jeśli nie dojdzie do jakiegoś wypadku lub niebezpiecznej sytuacji.
Problem zaczyna się wtedy, gdy prędkość łączy się z presją na innych uczestników ruchu. Jak podaje portal, uporczywe "siedzenie na ogonie", nagminne używanie długich świateł czy wymuszanie zjazdu z pasa mogą zostać potraktowane jako zachowania noszące znamiona przestępstwa.
Kiedy "jazda na zderzaku" jest wykroczeniem, a kiedy przestępstwem
W tekście wyjaśniono, że sama zbyt mała odległość od auta poprzedzającego może skończyć się mandatem, punktami karnymi i zakazem prowadzenia pojazdów od jednego do trzech miesięcy. O kwalifikacji prawnej decydują jednak okoliczności.
O przestępstwie "zmuszania" ma być mowa wtedy, gdy kierowca jadący z przodu przez dłuższy czas odczuwa silną presję (np. ktoś jedzie bardzo blisko i jednocześnie stale miga długimi), a finalnie zmienia pas ze strachu. Jak zaznaczono w tekście "Auto Świat", znaczenie mają m.in. czas trwania i intensywność nacisku, a także motywy osoby wywierającej presję i to, czy zachowanie uznano za szczególnie naganne.
Mandaty w Niemczech za zbyt mały dystans: kwoty, punkty i zakazy
Jeśli sprawa nie zostanie zakwalifikowana jako przestępstwo, niemieckie przepisy przewidują kary zależne od prędkości i od tego, jak bardzo skrócono odległość. "Auto Świat" przytacza m.in. takie stawki (dla prędkości powyżej 80 km na godz., 100 km na godz. oraz 130 km na godz.):
- przy prędkości powyżej 80 km na godz.: od 75 euro i 1 punktu (najmniej dotkliwa kategoria) do 320 euro i 1 punktu (najbardziej dotkliwa kategoria)
- przy prędkości powyżej 100 km na godz.: od 75 euro i 1 punktu do 320 euro, 2 punktów i 3 miesięcy zakazu prowadzenia pojazdów
- przy prędkości powyżej 130 km na godz.: od 100 euro i 1 punktu do 400 euro, 2 punktów i 3 miesięcy zakazu prowadzenia pojazdów
W materiale dodano, że punkty karne i zakazy jazdy obejmują też kierowców z zagranicy, ale wyłącznie na terytorium Niemiec.
Nie tylko światła i "ogon". Jakie zachowania Niemcy mogą uznać za "wymuszenie"?
W przypadku pana Michała, według relacji "Auto Świat", reakcję służb miało wywołać zgłoszenie innego uczestnika ruchu, który mógł poczuć się zagrożony. Sam samochód podobno potwierdził zapewnienia wcześniejszego właściciela (m.in. dotyczące usuniętego ogranicznika prędkości), jednak skutki tej podróży okazały się dla kierowcy znacznie poważniejsze niż planowany "legalny" sprawdzian na niemieckiej autostradzie. Teraz musi brać pod uwagę poważne oskarżenia.