Atak na nurogęś w Łazienkach Królewskich. Kozak: "Natury nie zatrzymamy"

W Łazienkach Królewskich matka nurogęś została zaatakowana przez rybę podczas przeprawy z pisklętami. Udało się uratować dziewięć z 11 młodych. - Tutaj już nic się nie da zrobić, bo to jest po prostu natura - mówi Plotkowi Mariusz Kozak, autor profilu "Kozacka Warszawa", który zajmuje się także pomocą nurogęsiom.

Nurogęś.Nurogęś.
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons
Karol Osiński

Najważniejsze informacje

  • Do zdarzenia doszło 2 maja podczas przeprawy nurogęsi przez staw w Łazienkach Królewskich.
  • Po ataku ryby udało się odratować dziewięć piskląt z 11 młodych.
  • Mariusz Kozak powiedział Plotkowi, że ludzie mogą pomagać ptakom w mieście, ale nie są w stanie zatrzymać praw przyrody.

Co roku nurogęsi ruszają z Łazienek Królewskich nad Wisłę i po drodze przecinają ruchliwe fragmenty Warszawy. O sprawie informuje Plotek, który rozmawiał z Mariuszem Kozakiem. Jak relacjonuje, przy trasie pojawia się wiele osób, które pilnują, by ptaki bezpiecznie dotarły do celu.

Tym razem problem pojawił się nie na ulicy, ale na wodzie. W piątek 2 maja matka nurogęś płynęła przez staw z 11 pisklętami, gdy zaatakowała ją ryba. Po zdarzeniu udało się odratować dziewięć młodych, choć wcześniej cała grupa była pod opieką ludzi śledzących wędrówkę.

Pomoc dla nurogęsi w Warszawie

Kozak podkreślił, że na trasie ptaków pracują nie tylko wolontariusze. - Od dwóch tygodni codziennie jestem na ich trasie i przy okazji poznałem masę osób, które są w to zaangażowane - powiedział Plotkowi. Wymienił pracowników Zarządu Zieleni, Łazienek Królewskich oraz osoby, które śledzą przejście nurogęsi.

Jak dodał, takich ludzi jest sporo i wszyscy pilnują, by ptaki bezpiecznie przeszły przez miasto. Jednocześnie zaznaczył, że nie każde ryzyko da się usunąć. - Są też sytuacje, na które nikt nie ma wpływu - drapieżniki, jak lisy czy duże ptaki - mówił, opisując codzienne zagrożenia dla nurogęsi.

Zdaniem Kozaka sytuacja z 2 maja była nietypowa także dlatego, że zaatakowano dorosłego ptaka. - Ta sytuacja była o tyle zaskakująca, że zazwyczaj zagrożone są pisklęta, a nie dorosła kaczka - wyjaśnił. Dodał, że z relacji osób z Zarządu Zieleni wynika, iż sumy bardzo rzadko atakują dorosłe ptaki.

W jego ocenie w tym przypadku nie dało się pomóc inaczej niż wcześniej, gdy ludzie zabezpieczają przejścia przez ulice. - Jesteśmy w stanie zatrzymać sześciopasmową Czerniakowską, żeby pomóc nurogęsiom przejść przez miasto, ale natury nie zatrzymamy. I nie powinniśmy - podkreślił w rozmowie z Plotkiem.

Wybrane dla Ciebie