Strzały na kolacji z Trumpem. "Nie było kontroli osobistej"
Podczas kolacji Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu w hotelu Washington Hilton nagle padły strzały, a gala została przerwana. "The Guardian" cytuje teraz komentatorkę polityczną, która stwierdziła, że przed wydarzeniem "nie było kontroli osobistej".
W sobotę wieczorem, 25 kwietnia br., doszło do groźnego incydentu podczas kolacji Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu w hotelu Washington Hilton w Waszyngtonie. W tradycyjnym spotkaniu świata mediów i polityki, według "The Guardian", tym razem brało udział ok. 2 tys. osób. Pierwszy raz od dawna na wydarzeniu pojawił się Donald Trump.
Na kolacji w Waszyngtonie padły strzały. Relacje uczestników i komentatorów cytuje "The Guardian"
Jamie Raskin, kongresmen z Maryland, opisał chaos, który niespodziewanie wybuchł w sali bankietowej hotelu, gdy goście jedli dopiero pierwsze danie - burratę i zielone warzywa. - Myśleliśmy, że spadły jakieś talerze, a chwilę później wszyscy wylądowaliśmy pod stołem, krzycząc - mówił Raskin, co cytuje "The Guardian".
Po ewakuacji części gości zaczęły pojawiać się pytania o bezpieczeństwo całego wydarzenia. Marcin Wrona, korespondent TVN Polska w USA, zwracał uwagę na skalę ochrony, jakiej zwykle oczekuje się przy takim składzie uczestników.
- To trochę zaskakujące, bo to ma być najbardziej bezpieczne miejsce w Waszyngtonie: członkowie gabinetu, prezydent, wiceprezydent, wszyscy tutaj - mówił Wrona, co cytuje "The Guardian". - Tak, były próby zamachu na życie prezydenta Trumpa w Butler w Pensylwanii i na Florydzie. Czy jestem bardzo zaskoczony? Niestety nie - dodawał.
Z kolei, jak podaje "The Guardian", Debra Lea - komentatorka polityczna - ostro skrytykowała zabezpieczenia przed hotelem Hilton: - Nie było kontroli osobistej, nie było bramek, nie działo się nic - mówi w nagraniu, o którym informuje dziennik.
Secret Service o zatrzymaniu strzelca, Trump zapowiada nowy termin kolacji
Anthony Guglielmi, rzecznik Secret Service, przekazał, że po sobotnim zdarzeniu jedna osoba trafiła do aresztu, ale służby nie podają dodatkowych informacji o podejrzanym. Z kolei według relacji "The Guardian" Trump i pierwsza dama opuścili miejsce wydarzenia tuż przed godz. 22, nie odnosząc żadnych obrażeń.
Prezydent USA zabrał już głos podczas briefingu w Białym Domu i zapowiedział przełożenie gali. - To był trochę inny wieczór niż zakładaliśmy. Ale zrobimy go jeszcze raz - mówił Trump, cytowany przez "The Guardian".