Niemiecka prasa po wizycie Merza u Trumpa. "Znalazł sposób"
Friedrich Merz wrócił z Waszyngtonu z opinią polityka, który potrafi rozmawiać z Donaldem Trumpem. Niemieckie dzienniki chwalą skuteczny kontakt, ale krytykują bierność wobec ataków na Hiszpanię i Wielką Brytanię.
Najważniejsze informacje
- „Sueddeutsche Zeitung” i „FAZ” oceniają, że Merz znalazł sposób na Trumpa, oparty m.in. na milczeniu i rozmowach za zamkniętymi drzwiami.
- „Die Welt”, „Der Tagesspiegel” i „Tageszeitung” wytykają mu brak reakcji na ostre słowa Trumpa wobec Hiszpanii i Wielkiej Brytanii.
- „Handelsblatt” podkreśla, że osobista chemia to za mało, ale utrzymanie kanału z Białym Domem ma wartość dla Niemiec i Europy.
Podczas trzeciej wizyty w Białym Domu Friedrich Merz nie wszedł w spór z Donaldem Trumpem, co niemiecka prasa odczytała jako przemyślaną strategię. Jak relacjonuje PAP, "Sueddeutsche Zeitung" uznała, że kanclerz "zbudował stabilną relację z prezydentem USA", co ma pomóc Berlinowi w skomplikowanej agendzie sporów handlowych i bezpieczeństwa. Dziennik ostrzega jednak, że te relacje "mogą w każdej chwili zostać zerwane", jak w przypadku kryzysu na linii Trump–Keir Starmer.
"SZ" zwraca uwagę, że Merz nie odpowiedział na ostrą krytykę Hiszpanii oraz Wielkiej Brytanii, co część komentatorów uznaje za słabość. Gazeta dopuszcza inną interpretację: kanclerz "woli przedstawiać swoje argumenty raczej w bezpośredniej rozmowie". W tle pozostają wojna w Ukrainie, spór o cła i wcześniejsze pomysły Trumpa, jak zakusy na Grenlandię. Dla "SZ" kluczowe jest budowanie "stabilnego mostu" nad pogłębiającym się "rowem" między Europą a USA.
NATO zostanie zaangażowane w konflikt? Ekspert o postawie Trumpa
Taktyka milczenia czy bezsilność?
"Frankfurter Allgemeine Zeitung” pisze, że Merz "znalazł sposób na obchodzenie się z Trumpem", a jego elementem jest precyzyjne wyczucie, "kiedy należy milczeć, ale także kiedy nie można milczeć". Podczas 35-minutowego wystąpienia dla mediów Merz mówił niespełna pięć minut, co "FAZ" łączy z kalkulacją polityczną. Z kolei "Die Welt" określa go jako "bezzębnego wojownika", wskazując "nową europejską bezsilność" i to, że w sprawach od Iranu po Ukrainę "ma Trumpowi niewiele do zaoferowania".
"Der Tagesspiegel" i "Tageszeitung" najmocniej akcentują wątek Hiszpanii i Wielkiej Brytanii. Według stołecznego dziennika reakcja Merza na "wściekłą krytykę" sojuszników była niezrozumiała, zwłaszcza w Gabinecie Owalnym. "Tageszeitung" dodaje, że kanclerz "nie chciał podpaść Trumpowi" i "słuchał z kamienną twarzą", ograniczając się do przypomnienia celu NATO w sprawie wydatków na obronę. To, zdaniem publicystów, wzmacnia wrażenie podziału państw Europy.
Biznes patrzy pragmatycznie
Gospodarczy „Handelsblatt” maluje obraz kontrolowanego przez prezydenta USA "spektaklu poddaństwa", w którym pochwały nie przekładają się na twarde korzyści. Jednocześnie dziennik przyznaje, że "Trump i Merz — po tej podróży jest to oczywiste — potrafią się dogadać. Już samo to jest wartością”. Utrzymywanie kanału kontaktowego z Waszyngtonem ma dla Berlina znaczenie, nawet jeśli wymaga przyjmowania niewygodnych ciosów i taktyki sprzeciwu "za zamkniętymi drzwiami".
Na tym tle "Die Welt” wytyka Merzowi zgodę z argumentem o niskim wkładzie Hiszpanii w budżet NATO, co miało potwierdzić przekaz Trumpa. Krytycy dodają, że taki profil wizyty w stolicy USA pokazuje dystans między liderami przy jednoczesnej potrzebie dialogu. Prasa podkreśla, że w realiach licznych kryzysów nawet krucha "chemia" polityczna może działać jako bufor i kanał wpływu, ale nie zastąpi europejskiej ofensywy w sprawach handlu i bezpieczeństwa.
Źródło: PAP