"Polityczny grób". Trump może popełnić historyczny błąd

Amerykanie mają poważne wątpliwości, czy Stany Zjednoczone powinny prowadzić operację przeciwko Iranowi. Donald Trump, krytykowany także przez środowisko MAGA (Make America Great Again - hasło wyborcze Trumpa), nie wykluczył nawet użycia sił lądowych. - Myślę, że wysłanie żołnierzy do zaprowadzania porządku w Iranie byłoby dla Donalda Trumpa politycznym grobem - mówi o2.pl prof. Bohdan Szklarski z Uniwersytetu Warszawskiego.

Prof. Szklarski ocenia ruchy administracji Trumpa ws. IranuProf. Szklarski ocenia ruchy administracji Trumpa ws. Iranu
Źródło zdjęć: © Getty Images, asc.uw.edu.pl | Anadolu, Win McNamee
Rafał Strzelec

CNN 2 marca przedstawił wyniki badania dotyczącego poparcia dla operacji Stanów Zjednoczonych w Iranie. Wynika z niego, że blisko 6 na 10 Amerykanów jej nie popiera -przeciw działaniom militarnym jest 59 proc. obywateli USA, aprobuje je 41 proc.

Ponadto jedynie 12 proc. popierałoby wysłanie amerykańskich wojsk lądowych do Iranu. Przeciwko było aż 60 proc. Reszta nie ma na ten temat zdania. Większość badanych Amerykanów (56 proc.) uważa również, że konflikt z Iranem może się przedłużyć. Sondaż przeprowadzono w dniach 28.02-01.03., czyli po ataku na Iran.

Tymi, którzy zdecydowanie popierają działania Donalda Trumpa, są wyborcy Partii Republikańskiej. Aż 77 proc. z nich wyraża aprobatę dla operacji w Iranie. Wśród wyborców Partii Demokratycznej jest odwrotnie: około 82 proc. nie popiera działań administracji Trumpa, tylko 18 proc. uważa, że postępuje właściwie.

Jednak nawet w środowisku MAGA pojawiają się krytyczne opinie. Tucker Carlson, gorący orędownik Trumpa, miał nazwać operację w Iranie "całkowicie odrażającą i złą".

Z kolei Curt Mills z magazynu "The American Conservative" stwierdził: - Nie widzę, w jaki sposób to ma pomóc republikanom w wyrównanych wyścigach wyborczych w całym kraju [w listopadzie w USA odbędą się wybory połówkowe. Amerykanie wybiorą Izbę Reprezentantów i 1/3 składu Senatu - przyp.].

- Nikt nawet nie próbował wystarczająco wyjaśnić tego, w jaki sposób ta wojna miałaby bezpośrednio przynieść korzyści obywatelom amerykańskim - to z kolei słowa Matta Walsha, konserwatywnego komentatora politycznego.

Prof. Bohdan Szklarski, amerykanista z Uniwersytetu Warszawskiego zauważa w rozmowie z o2.pl, że dwie trzecie wyborców niezdecydowanych jest przeciwko operacji, zaś jedna trzecia ją popiera.

Opinia publiczna wyraźnie wysyła sygnał, że ma wątpliwości, a nawet sprzeciwia się tym działaniom. Z bardzo prostego powodu - władza nie wyjaśniła, po co to jest i dlaczego - mówi o2.pl prof. Szklarski.

Trump popełnił błąd ws. Iranu. "Całość medialnie nieprzygotowana"

Ekspert zwraca uwagę, że dopiero teraz administracja Donalda Trumpa buduje narrację dotyczącą powodów ataku na Iran. - Prowadziliśmy negocjacje z tymi szaleńcami i moim zdaniem to oni chcieli zaatakować pierwsi - mówił prezydent USA we wtorek (3 marca). Wcześniej w rozmowie z "The Washington Post" stwierdził, że chce jedynie "dać wolność Irańczykom".

Jako inne powody wskazywano m.in. na irański program nuklearny. - Zniszczymy ich rakiety i zrównamy z ziemią ich przemysł rakietowy. Upewnimy się, że Iran nie zdobędzie broni nuklearnej - pisał Trump na Truth Social. W tym chaosie brak jednej, spójnej wizji.

Administracja Stanów Zjednoczonych wyraźnie nie przygotowała spójnego uzasadnienia tego, co się dzieje. A przecież był na to czas. Długo trwało, zanim lotniskowce i krążowniki znalazły się w regionie. Dlatego może dziwić, że całość jest medialnie nieprzygotowana. Ta próżnia informacyjna została szybko wypełniona różnymi interpretacjami, także krytycznymi – również po prawej stronie, w ruchu MAGA. Część jego zwolenników widzi w zaangażowaniu międzynarodowym Trumpa odejście od priorytetu polityki wewnętrznej. Nie tyle złamanie obietnic, co zajmowanie się sprawami drugorzędnymi wobec gospodarki i dobrostanu wyborców - zauważa prof. Szklarski.

Ekspert w rozmowie z o2.pl wskazuje jeszcze jeden wariant. Konflikt podnosi cenę ropy, zaś Stany Zjednoczone także są jej eksporterem. Trump mógłby wskazywać, że amerykański budżet jeszcze na tym zyska.

Dla części polityków i wyborców to nie jest wystarczający powód. Zwłaszcza że nie wiadomo, jak mierzyć sukces tej operacji. Czy chodzi o zmianę władzy? Jej osłabienie? Wariant "wenezuelski"? A może tylko ograniczenie zdolności militarnych Iranu? Brak jasno określonych celów sprawia, że trudno będzie ogłosić zwycięstwo. Widać również napięcia między pionem cywilnym i wojskowym. Pete Hegseth opowiada zupełnie o innych rzeczach niż generałowie. Widać, że wymiar polityczny przeważa nad wymiarem wojskowym w tej wojnie - mówi prof. Bohdan Szklarski.

Amerykanista przypomina, że Donald Trump zachęca Irańczyków, by wzięli sprawy we własne ręce. Jak zauważa ekspert, robi to z wygodnego dla siebie dystansu. Stany Zjednoczone zaczynają jednak odczuwać skutki operacji. W ataku dronowym na amerykańskie centrum dowodzenia w porcie Shuiaba (Kuwejt) zginęło sześcioro żołnierzy. Trzy maszyny F-15 zostały strącone przypadkowo przez kuwejcką obronę przeciwlotniczą.

Trump wprost mówi, że ofiar będzie więcej. Amerykanie są w stanie je zaakceptować, ale tylko wtedy, gdy poległego będzie można przywieźć do jego rodzinnego miasteczka jako bohatera, z trumną udrapowaną flagą i zorganizować mu godny pogrzeb. Tyle że mowa pogrzebowa musi być przesycona wyższymi wartościami, za które ten człowiek zginął. A tą wyższą wartością nie jest ropa lub odsunięcie dyktatora od władzy. To by oznaczało, że Amerykanie musieliby codziennie interweniować w jakimś kraju - a przecież takich dyktatorów na świecie nie brakuje, prawda? - mówi prof. Szklarski.

Niedawno prezydent USA powiedział wprost, że nie wykluczał wysłania amerykańskich wojsk lądowych. Zapowiedział, że łącznie operacja może potrwać około miesiąca. Nie wykluczył też, że będzie trwała dłużej i że USA są na to przygotowane.

To bardzo możliwe. Zresztą sam prezydent Trump tego nie wykluczył. I to jest o tyle zaskakujące, że do tej pory amerykańscy prezydenci, w tym również Trump, bardzo wyraźnie podkreślali zasadę "no boots on the ground". Dobrym przykładem jest Syria czy wcześniejsza Arabska Wiosna - tam unikano bezpośredniego zaangażowania wojsk lądowych. Myślę, że wysłanie żołnierzy do zaprowadzania porządku w Iranie byłoby dla Donalda Trumpa politycznym grobem. Coś takiego po prostu nie znalazłoby dziś zrozumienia w Stanach Zjednoczonych. Bo wracamy do podstawowego pytania: po co my tam jesteśmy? Jaki jest nasz interes? - zastanawia się prof. Szklarski.

Przypomina, że obecnie Bliski Wschód nie jest już nawet zapleczem surowcowym dla Stanów Zjednoczonych. Jednak państwem, które kupuje ropę w regionie, są Chiny. A to już dla USA ma spore znaczenie.

Izrael wodzi USA za nos?

Jednym z powodów, dla którego USA zaangażowały się w wojnę na Bliskim Wschodzie, pozostaje kwestia zagrożenia dla Izraela. Portal Axios podał, że 23 lutego odbyła się rozmowa Benjamin Netanjahu z Trumpem. Premier Izraela powiedział, że 28 lutego przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei spotka się ze swoimi doradcami. To miała być doskonała okazja do ataku. Izrael uderzył zresztą na Iran jako pierwszy. Dopiero potem dołączyły siły USA. Sekretarz Stanu Marco Rubio sam zasugerował, że to Izrael wciągnął USA do wojny.

Prof. Szklarski opisuje, że jest to sytuacja, w której "ogon macha psem", zaś amerykańscy eksperci z obu stron sceny politycznej doskonale zdają sobie sprawę z tej sytuacji. Mimo tego Amerykanie nie zamierzają się wycofywać z trudnej relacji z izraelskim sojusznikiem. Jeśli już, to tylko deklaratywnie.

- To będzie się odbywać raczej w warstwie retorycznej, a nie w realnej polityce, czyli w konkretnych decyzjach, sprzedaży broni czy jej rodzaju. Stany Zjednoczone są dziś w pewnym sensie symbiotycznie związane z Izraelem i nie widzę tu przestrzeni na zasadniczą zmianę - wskazuje prof. Szklarski.

Poprzedni amerykańscy prezydenci, jak Barack Obama czy Joe Biden niekiedy sygnalizowali lekkie zmiany kursu. Pojawiała się krytyka wobec działań Izraela w Gazie. Mimo tego Waszyngton nadal stał mocno przy swoim bliskowschodnim partnerze.

Myślę, że Netanjahu dobrze rozumie, że w krótkiej perspektywie nie należy się spodziewać żadnej istotnej zmiany. Natomiast w dłuższym horyzoncie może się to zmieniać - wraz z pokoleniową wymianą elit. Gdy do władzy, także w Kongresie, dojdą ludzie, którzy nie pamiętają roku 1967, Holokaustu, czy początków relacji amerykańsko-izraelskich, a swoją wrażliwość polityczną kształtowali już w czasach takich jak konflikt w Gazie, to ich spojrzenie może być inne - mówi prof. Bohdan Szklarski.

Z czego wynika taki wpływ Izraela na USA? Zdaniem eksperta kluczem "było silne powiązanie chrześcijaństwa z judaizmem jako nierozerwalnych źródeł cywilizacji zachodniej, na których opiera się także tożsamość amerykańska".

Do tego dochodzi jeszcze argument demokracji, którą Izrael wciąż reprezentuje. To tworzy bardzo mocny fundament ideologiczny, sprawiający, że rozważania o czysto amerykańskim interesie schodzą często na drugi plan - uważa ekspert.

Wskazuje jednak, że w niektórych grupach społecznych w USA, które utożsamiają się z ruchem MAGA, funkcjonuje klasycznie rozumiana forma antysemityzmu. To "przekonanie o nadmiernej władzy Żydów czy ich wpływie na świat".

Tu pojawia się potencjalne napięcie – między tym ideologicznym fundamentem a uprzedzeniami zakorzenionymi w części społeczeństwa. Zwłaszcza że w tradycji amerykańskiej Żydzi bywali postrzegani jako "obcy" kulturowo. Tym bardziej widać, jak dużą pracę wykonał Izrael w sferze soft power, budując narrację o judeochrześcijańskich korzeniach Zachodu. W efekcie krytyka Izraela bywa przedstawiana jako uderzenie w same podstawy tej cywilizacji, a więc pośrednio także w Amerykę. Ta narracja znalazła szczególnie silny oddźwięk wśród religijnych Amerykanów i dziś jest w dużej mierze trwałym elementem debaty publicznej - podsumowuje nasz rozmówca.

Rafał Strzelec, dziennikarz o2.pl

Wybrane dla Ciebie
Atak w bazie wojskowej USA. Niedźwiedź zaskoczył żołnierzy
Atak w bazie wojskowej USA. Niedźwiedź zaskoczył żołnierzy
Nietypowy "pomnik poległych" w Tarnowie. Ktoś pozbył się ich w lesie
Nietypowy "pomnik poległych" w Tarnowie. Ktoś pozbył się ich w lesie
Tygrys na widowni w Rosji. Ludzie byli w szoku
Tygrys na widowni w Rosji. Ludzie byli w szoku
Wypadek na S19. Dwie osoby nie żyją. Kierowca był pijany
Wypadek na S19. Dwie osoby nie żyją. Kierowca był pijany
Papież w Angoli: pragnienia wielu ludzi są wykorzystywane przez tyranów
Papież w Angoli: pragnienia wielu ludzi są wykorzystywane przez tyranów
Pijany przyszedł zdawać egzamin. Ponad 1,2 promila
Pijany przyszedł zdawać egzamin. Ponad 1,2 promila
Dzwonią do Polaków. Pytają nawet o zarobki. GUS wyjaśnia
Dzwonią do Polaków. Pytają nawet o zarobki. GUS wyjaśnia
Kiedy siać rukolę? Wykorzystaj trik ogrodników
Kiedy siać rukolę? Wykorzystaj trik ogrodników
Miał 36 lat. Nie żyje policjant Marcin Jóźwik
Miał 36 lat. Nie żyje policjant Marcin Jóźwik
900 tys. odsłon. Sceny przy rondzie. Łapią się za głowy
900 tys. odsłon. Sceny przy rondzie. Łapią się za głowy
"Szatan" na kościele w Trzebini. Ogromne straty. Wiadomo, kto to zrobił
"Szatan" na kościele w Trzebini. Ogromne straty. Wiadomo, kto to zrobił
Najsilniejsze zakłócenia GPS w historii. Sygnały wskazują na Rosję
Najsilniejsze zakłócenia GPS w historii. Sygnały wskazują na Rosję
Wyłączono komentarze
Sekcja komentarzy coraz częściej staje się celem farm trolli. Dlatego, w poczuciu odpowiedzialności za ochronę przed dezinformacją, zdecydowaliśmy się wyłączyć możliwość komentowania pod tym artykułem.
Redakcja serwisu o2