Niespodziewany "sabotażysta"! Podbierał to wojskowym na granicy

Stan wyjątkowy z poluzowanym krawatem? Dlaczego nie! Na niespodziewanego "sabotażystę" trafili strażacy w jednej z miejscowości, objętych stanem wyjątkowym na Podlasiu. Okazuje się, że nawet w tak trudnych warunkach można znaleźć coś do #DziennejDawkiDobregoNewsa.

koczowiskoStra� Granicznabia�oruska, granica, kryzys migracyjny, polsko-bia�oruska, sytuacja na granicyObozowisko uchodźców pod Kuźnicą
Stra� Graniczna

Stan wyjątkowy i to, co dzieje się na pograniczu polsko-białoruskim jest wielkim dramatem. Od kilku miesięcy przy granicy toczy się kryzys, a co kilka dni pojawiają się informacje o próbach szturmów uchodźców na polską granicę

Od miesięcy są oni przywożeni na pogranicze przez reżim Aleksandra Łukaszenki. Próby szturmowania granicy zazwyczaj spełzają na niczym. Jednak mimo to - trwają. Migrantów wspierają w tym Białorusini: wojsko, Państwowy Komitet Graniczny i nie wiadomo kto jeszcze.

W całym tym dramacie trudno o optymizm. Jednak mieszkańcy jednej z przygranicznych miejscowości najwyraźniej rozbawili strażaków. A poszło o... psa.

Ksiądz o kontaktach na Białorusi. „Migranci są tylko i wyłączenie elementem tej gry”

Strażacki serwis internetowy Remiza.pl udostępnił zdjęcie ogłoszenia, jakie pojawiło się na jednym z płotów. Mieszkańcy proszą żołnierzy, by ci... nie dokarmiali ich psa. Potężnego i nieprzesadnie szczupłego labradora o wdzięcznym imieniu Leon.

Pierwszy "sabotażysta" na terenie objętym stanem wyjątkowym złapany. Skutecznie uszczuplał prowiant naszych żołnierzy. Został namierzony, nie odczuwa wstydu - żartują administratorzy profilu.

Opiekunowie psa podkreślili, że zwierzę nie jest głodne, choć prosi o jedzenie. Widać zresztą, że Leon nie należy, łagodnie rzecz ujmując, do psów zaniedbanych i niedożywionych. Mocna budowa i gęsta, lśniąca sierść świadczą, że jego właściciele dbają o swojego pupila.

A że prosi o jedzenie? Który czworonóg nie próbuje, kiedy tylko nadarzy mu się okazja, zwędzić jakiś dodatkowy smakołyk dla siebie?

Źródło artykułu: o2pl
Wybrane dla Ciebie