"Niewidzialna armia" zapowiada nowy etap. Złe wieści dla Putina
Partyzancka grupa Atesz zapowiada, że nie przestanie działać na obszarze Rosji i Krymu, nawet po zakończeniu wojny w Ukrainie i możliwych ustępstwach terytorialnych. - Staniemy się niewidzialną armią. Okupacja nie jest wieczna - powiedział członek grupy.
Atesz to partyzancka grupa działająca na terytorium okupowanego Krymu, Donbasu i w samej Federacji Rosyjskiej. Powstała latem 2022 roku. Odpowiada za działania dywersyjne na zapleczu wroga m.in. wysadzanie torów, podpalenia, niszczenie infrastruktury wojskowej i zamachy na rosyjskich wojskowych. Przedstawiciele tatarsko-ukraińskiej grupy rozmawiali z dziennikarzami brytyjskiego "The Telegraph". Jak możemy przeczytać, Atesz ma około 2 tys. członków. Za działalność w niej grozi w Rosji nawet 20 lat więzienia, jest bowiem uznawana za organizację terrorystyczną.
Mimo tego jej członkowie zapowiadają, że nie zaprzestaną przeprowadzania kolejnych akcji, nawet w obliczu zawarcia pokoju w Ukrainie. Mówią również, że jeśli okupowane ziemie wraz z wolną częścią Donbasu zostaną przekazane Rosji, wciąż pozostaną aktywni na tych obszarach.
Sceny na S19. Za kierownicą 20-letni Ukrainiec. Nagle wysiadł z auta
Zawieszenie broni to jedynie przejście do nowego etapu wojny. Staniemy się niewidzialną armią. Okupacja nie jest wieczna - powiedział jeden z członków grupy.
Do grupy należą nie tylko cywile, ale również wojskowi, także z Rosji. Jeden z nich, będący podwójnym agentem, powiedział w rozmowie z "The Telegraph", że dzięki jego działaniom w Atesz ukraińskim siłom udało się posunąć się naprzód o kilka kilometrów.
Pokój w Ukrainie będzie tymczasowy. Dlatego będę kontynuował swoją pracę - zapowiedział.
Według członków Atesz reżim Putina popełnia błąd, jeżeli myśli, że tereny okupowane będą pod pełną kontrolą Kremla. - Im dłużej potrwa okupacja, tym głębsza będzie wściekłość - uważają ukraińscy partyzanci i dodają, że nie szykują się na pokój, ale na wyzwolenie zajętych przez Rosję ziem.
Na ten moment nic nie wskazuje na to, by w Ukrainie miał zagościć pokój. Kolejne rozmowy przywódców w różnych formatach nie doprowadziły choćby do zawieszenia broni. Rosja nie ma jednak zamiaru kończyć konfliktu. Jednak Francja i Wielka Brytania poszły o krok dalej - wraz z Ukrainą podpisały deklarację o rozmieszczeniu międzynarodowych sił zbrojnych w Ukrainie po zakończeniu wojny.