O 18 zawyły syreny. 35-letni strażak jechał na akcję. Nie żyje
W środę, 15 kwietnia, punktualnie o godzinie 18:00 w wielu miejscach w Polsce rozległ się dźwięk syren strażackich. To symboliczny gest pamięci po tragicznie zmarłym druhu – 35-letnim naczelniku OSP, który zginął, jadąc na akcję ratunkową. Samochód został zmasakrowany.
Apel o uczczenie jego pamięci wystosował Związek Ochotniczych Straży Pożarnych RP, prosząc jednostki o włączenie sygnałów świetlno-dźwiękowych na minutę. "Niech ten gest będzie wyrazem solidarności, jedności i pamięci całego środowiska strażackiego" – podkreślono.
Do tragedii doszło we wtorek, 14 kwietnia, w miejscowości Biskupice pod Wieliczką. 35-letni naczelnik OSP Trąbki jechał na wezwanie do pożaru traw. Jego samochód z niewyjaśnionych przyczyn zjechał z jezdni i uderzył w betonowy słup energetyczny. Mimo szybkiej reakcji służb ratunkowych, w tym zespołu medycznego i śmigłowca LPR, życia strażaka nie udało się uratować.
Środowisko strażackie w żałobie
Śmierć naczelnika poruszyła strażaków w całym regionie. W wielu jednostkach decyzja o włączeniu syren była wyrazem wspólnoty i szacunku dla kolegi, który oddał życie w służbie.
Zwracamy się z prośbą do wszystkich jednostek Ochotniczych Straży Pożarnych oraz Państwowej Straży Pożarnej z woj. małopolskiego o wspólne oddanie hołdu Zmarłemu Druhowi — Naczelnikowi OSP Trąbki.
Trwa ustalanie przyczyn
Okoliczności wypadku wyjaśniają policjanci. Według wstępnych ustaleń kierowca stracił panowanie nad pojazdem, zjechał na przeciwległy pas, a następnie uderzył w słup i ogrodzenie. Na miejscu zabezpieczono ślady, które mają pomóc w dokładnym ustaleniu przyczyn tragedii.