Odkrycie na terenie firmy w Gdańsku. Ta historia łamie serce
Straż miejska w Gdańsku otrzymała informację, że na terenie, gdzie niegdyś mieściła się jedna z firm, pozostał pies. Mundurowi ustalili, że suczka Szekla nie ma właściciela, a jej jedynym opiekunem jest pracownik przedsiębiorstwa, który dba o zwierzę.
Jak podają strażnicy z Gdańska, wszystko zaczęło się od telefonu do referatu ekologicznego. Służby dostały informację o porzuconym psie na opuszczonej posesji na gdańskich Rudnikach.
- Na miejscu zastali jednak nie wychudzone zwierzę w złych warunkach, ale zadbaną, spokojną suczkę. I historię o empatii i odpowiedzialności. O tym, że czasem wystarczy jeden człowiek, żeby czyjś świat się nie zawalił - opisują mundurowi z Gdańska.
Gdańsk: Suczka szuka nowego właściciela
Suczka, o której informują strażnicy, wabi się Szekla. Przez lata była psem, który pilnował terenu przedsiębiorstwa. Kiedy firma zakończyła działalność, a ochrona zniknęła, miejsce opustoszało. Pies został na miejscu, bo formalnie do nikogo nie należał. Suczka nie została jednak zupełnie sama.
"Jeden z pracowników z własnej inicjatywy, zaczął się nią opiekować. Codziennie przyjeżdża, karmi ją, dba o ciepłą wodę, sprząta wybieg i pilnuje, żeby miała odpowiednie warunki. Jednocześnie rozważa w przyszłości szukanie dla niej nowego domu. Sam nie może jej zabrać do mieszkania, bo Szekla całe życie spędziła na zewnątrz i potrzebuje przestrzeni" - podają strażnicy.
Pracownik zapewnia, że jeżeli nie znajdzie się nowy właściciel, to zabierze suczkę na ze sobą do nowej siedziby firmy i zapewni takie same warunki. Na razie jednak czeka - być może pojawi się ktoś, kto weźmie Szeklę pod swoje skrzydła.