Odnalazł wikiński port nad jeziorem Druzno. 45 lat od odkrycia Truso
45 lat temu nad jeziorem Drużno odkryto Truso – legendarny wikiński port, porównywany do Troi i Atlantydy. Dr Marek Jagodziński wspomina, że pionierskim badaniom towarzyszyło poczucie ogromnej odpowiedzialności za rangę odkrycia.
Najważniejsze informacje
- Truso odkryto w 1981 r. nad jeziorem Druzno dzięki analizie relacji Wulfstana.
- Marek Jagodziński potwierdził skandynawskie ślady: długie domy, nity szkutnicze, zapinki i monety.
- Z czasem ustalono, że emporium zajmowało ok. 25 ha i działało do początku XI w.
Pierwsze próby lokalizacji legendarnego Truso trwały już od końca XIX w., ale przełom nastąpił dopiero w 1981 roku. To właśnie wtedy młody archeolog Marek Jagodziński, pracujący w Elblągu, oparł się na relacji anglosaskiego żeglarza Wulfstana z końca IX w. Jak podaje Polska Agencja Prasowa, z opisu drogi przez Zalew Estyjski, rzekę Elbląg i jezioro Druzno wyprowadził precyzyjne wskazówki terenowe. To nakierowało go na wschodni brzeg jeziora, u podnóża Wysoczyzny Elbląskiej.
Kluczowy był rekonesans w terenie. Jagodziński przejechał na rowerze wzdłuż wschodniego brzegu jeziora, sprawdzając pola po orce. Na powierzchni znalazł liczne artefakty: bursztyn, ceramikę i kości zwierzęce, rozproszone na ok. pięciu hektarach. To sugerowało osadę o skali niespotykanej u Prusów we wczesnym średniowieczu. W kolejnych sezonach badania ratownicze przerodziły się w systematyczne wykopaliska, które odsłoniły strukturę dawnego portu.
Zespół natrafił na ślady słupów, palenisk oraz zarysy długich domów typowych dla Skandynawii. Odkryto nity szkutnicze z łodzi, charakterystyczne zapinki (m.in. równoramienne i żółwiowate), grzebienie zdobione w stylu skandynawskim, a także monety arabskie i odważniki. Później nowoczesne metody – georadar, magnetometr, zdjęcia lotnicze i z dronów – pokazały, że emporium było większe, niż początkowo sądzono: zajmowało niemal 25 ha.
Ukryte pod warstwą popiołu. Niesamowite odkrycie w Pompejach
Badacz podkreślał, że mieszkańcy Truso tworzyli wspólnotę rzemieślników i kupców, a nie rolników. W emporium działały warsztaty obróbki poroża i kości, jubilerskie, szklarskie oraz kowalskie, wytwarzające od paciorków po miecze. Towary docierały tu z Europy i Azji, co potwierdzają numizmaty z Kalifatu Arabskiego i monetariów zachodnioeuropejskich. Ten model był typowy dla wikińskich portów Bałtyku – podobne funkcje pełniło duńskie Hedeby.
Czułem odpowiedzialność związaną ze znaczeniem odkrycia skandynawskiej faktorii - powiedział dr Marek Jagodziński w rozmowie z PAP.
Od legendy do nauki. Co wiemy dziś o dziejach Truso
Z badań Jagodzińskiego wynika, że osadę założyli Duńczycy już pod koniec VII w., na pograniczu osadnictwa słowiańskiego i bałtyjskiego. Emporium funkcjonowało do początku XI w., korzystając z położenia w rejonie ujścia Wisły. Rzeka była wówczas ważnym szlakiem na Ruś Kijowską, dalej do Bizancjum i Bagdadu. Coraz więcej przesłanek wskazuje również na kontakty handlowe z wczesnym państwem Piastów. W XI w. rolę Truso przejął Gdańsk, co tłumaczy upadek osady.
W Elblągu powstały plany rekonstrukcji portu, lecz na przeszkodzie stanęły koszty, przekraczające możliwości gminy. Muzeum Archeologiczno-Historyczne wraz ze Stowarzyszeniem Miłośników Truso przygotowało częściowe rekonstrukcje budynków i wystawę z wizualizacją komputerową. Jagodziński podkreśla, że wieloletnie prace, wsparte przez badaczy z Danii, Niemiec i Szwecji, udało się domknąć publikacjami w serii "Studia nad Truso/ Truso Studies".
Natomiast ja nim nie jestem. Spoczywała na mnie ogromna odpowiedzialność. Moja praca to było mozolne odkrywanie i badanie zniszczonych obiektów. Warunki naturalne oraz działalność człowieka sprawiły, że praktycznie wszystkie elementy organiczne (wykonane np. z drewna) uległy kompletnej destrukcji. Trzeba było zdobywać olbrzymie pieniądze na ratowanie i konserwowanie tego, co przetrwało do naszych czasów. - powiedział dr Jagodziński, pytany przez PAP o porównania do filmowego archeologa.
Źródło: PAP