"Odwrócone członkostwo” dla Ukrainy? Zełenski celuje w 2027 rok
Kijów chce zapisać datę wejścia do UE w porozumieniu pokojowym. Ursula von der Leyen popiera przyspieszoną formułę integracji, która mogłaby przybrać formę tzw. odwróconego członkostwa.
Najważniejsze informacje
- Kijów zabiega, by w porozumieniu pokojowym wpisać rok 2027 jako datę akcesji do UE.
- Ursula von der Leyen popiera „odwrócone członkostwo”, czyli stopniowe włączanie w polityki UE po uzyskaniu statusu członka.
- Część stolic, w tym Węgry i Słowacja, może sprzeciwić się przyspieszeniu; rozważana jest większość kwalifikowana.
Rozmowy o przyszłej akcesji Ukrainy do Unii Europejskiej nabrały tempa wraz z negocjacjami pokojowymi prowadzonymi pod auspicjami Stanów Zjednoczonych. Jak podaje Polska Agencja Prasowa, Kijów naciska, aby w ewentualnym porozumieniu z Rosją wskazać konkretną datę członkostwa. Prezydent Wołodymyr Zełenski przed ostatnią rundą rozmów w Genewie podkreślił, że Ukraina chce być gotowa w 2027 r. W tle trwają spory w UE, gdzie Węgry blokują otwarcie pierwszego klastra negocjacyjnego.
Na stole leży koncepcja tzw. odwróconego członkostwa, promowana przez przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen. Zgodnie z tym pomysłem Ukraina najpierw uzyskałaby status państwa członkowskiego, a następnie, wraz z postępem reform, dołączałaby do kolejnych polityk wspólnotowych, takich jak polityka spójności czy wspólna polityka rolna. Unijne źródło cytowane przez PAP wskazuje, że Kijów jest już częściowo zintegrowany, m.in. poprzez wspólny obszar roamingu i synchronizację sieci elektroenergetycznej.
Jasny cel Moskwy. "Ukraina jest tylko etapem"
Głównym faktem pozostaje jednak niepewność co do kalendarza. Rzecznik KE Guillaume Mercier powiedział, że akcesja Ukrainy jest elementem rozmów, ale na tym etapie nie ma rozstrzygnięć. Dyplomata jednego z państw UE ocenił rok 2027 jako mało prawdopodobny, również w wariancie "drugiej kategorii" członkostwa, bo wymagałoby to precyzyjnego ustalenia zakresu praw i obowiązków nowego członka.
Spór o zasady i polityczne realia w UE
Zwolennicy przyspieszenia podkreślają, że taki model pozwoliłby zachować zasadę warunkowości: dostęp do kolejnych obszarów współpracy następowałby po spełnieniu konkretnych kryteriów. Jednocześnie w europejskich stolicach pojawia się pytanie o konsekwencje dla procesu rozszerzenia na Bałkanach Zachodnich. Kraje popierające ich akcesję mogą domagać się równych szans w przyspieszonej ścieżce.
Część państw członkowskich ma poważne zastrzeżenia do "odwróconego członkostwa". Węgry już dziś hamują postępy negocjacyjne Kijowa, a sceptyczne głosy płyną także z innych stolic, w tym ze Słowacji. Z politycznego punktu widzenia rozważane jest zastosowanie większości kwalifikowanej zamiast jednomyślności. Taki tryb wymagałby poparcia 15 krajów reprezentujących 65 proc. ludności UE, co mogłoby przełamać blokadę.
Zełenski naciska na termin, Bruksela rozważa warianty
W tle dyskusji pozostaje determinacja Kijowa, aby zakotwiczyć przyszłość w UE twardą datą. "Chcę konkretnej daty" - napisał 11 lutego na platformie X Wołodymyr Zełenski. "Jeśli w umowie, którą podpisze Ameryka, Rosja — a konkretnie Putin — ja jako prezydent Ukrainy oraz Europa, nie będzie daty, to Rosja zrobi wszystko, aby zablokować ten proces. I to nie własnymi rękami, ale za pośrednictwem przedstawicieli europejskich" - dodał ukraiński prezydent.
We wtorek do Kijowa przybędą Ursula von der Leyen oraz przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa. Wizyta w czwartą rocznicę rosyjskiej inwazji podkreśla wagę tematu integracji Ukrainy z UE w agendzie Brukseli. Jednocześnie unijni urzędnicy studzą oczekiwania co do szybkich rozstrzygnięć. Nawet w wariancie etapowego włączania Kijowa do unijnych polityk do uzgodnienia pozostają prawa głosu, dostęp do funduszy i zakres współdecydowania.
Źródło: PAP