Okropny wpis w sieci. To miało spotkać Roksanę. Rodzice komentują

"Roksany już nie ma" – napisał internauta pod materiałem dotyczącym poszukiwań 13-latki z Warszawy. Autor komentarza przedstawił drastyczną wersję wydarzeń i wskazał miejsce, w którym miałyby być prowadzone poszukiwania. Jak przekazał "Fakt", rodzice zaginionej Roksany zobaczyli wpis. Policja potwierdza, że sprawdza pojawiające się informacje.

Niepokojący wpis w sprawie zaginięcia RoksanyNiepokojący wpis w sprawie zaginięcia Roksany
Źródło zdjęć: © Facebook, Wikimedia Commons
Danuta Pałęga

Autor wspomnianego komentarza twierdził, że dziewczyna padła ofiarą przestępstwa. "Została brutalnie zgwałcona i wrzucona do Wisły. Poszukiwania należy rozpocząć od Mostu Siekierkowskiego. Sprawca pochodzi z Bielan" – napisał internauta, podpisujący się imieniem Łukasz.

Są to jednak wyłącznie jego twierdzenia. Nie ma potwierdzenia, że przedstawiony przez niego scenariusz odpowiada rzeczywistemu przebiegowi wydarzeń. – Wiemy o tym wpisie i sprawdzamy wszystkie informacje, które pojawiają się w tej sprawie – przekazał "Faktowi" Jacek Wiśniewski z Komendy Stołecznej Policji.

Ostatni kontakt z ojcem. Potem telefon zamilkł

13-letnia Roksana zaginęła w sobotę, 10 października. Jak podaje Dziewczyna wyszła z domu około godz. 18. Początkowo nic nie wskazywało na to, że wydarzyło się coś niepokojącego. Nastolatka spotykała się ze znajomymi, ale zwykle wracała o ustalonej porze i informowała rodziców o ewentualnych opóźnieniach.

Po godz. 21 jej ojciec, pan Norbert, zadzwonił do córki, ponieważ nie było jej jeszcze w domu. Wówczas dowiedział się, że przebywa na warszawskich bulwarach wiślanych z koleżankami. Roksana powiedziała, że rusza w stronę metra.

Ojciec i córka ustalili, że ponownie porozmawiają za około 10 minut. Kiedy mężczyzna zadzwonił ponownie, telefon dziewczyny był już wyłączony. – Wielokrotnie dzwoniłem, ale telefon był wyłączony. Do tej pory jest nieaktywny – powiedział ojciec nastolatki.

Rodzina dementuje doniesienia o telefonie

W internecie pojawiły się również informacje sugerujące, że telefon Roksany został odnaleziony. Jej matka stanowczo zaprzeczyła tym doniesieniom. – Nikt nie znalazł jej telefonu. Ludzie piszą głupoty – powiedziała reporterowi "Faktu" pani Sylwia.

Rodzina próbuje pomóc w ustaleniu ostatnich kontaktów dziewczyny. Ojciec udał się do operatora sieci komórkowej po duplikat karty SIM. Telefon był zarejestrowany na niego, a policja chce sprawdzić, z kim nastolatka kontaktowała się w dniu zaginięcia.

Poszukiwania trwają. Rodzina czeka na wiadomość

Bliscy podkreślają, że Roksana nie miała zwyczaju znikać bez słowa. Chodziła do szkoły, trenowała piłkę nożną i judo, a wolny czas spędzała ze znajomymi. Zawsze jednak informowała rodziców, kiedy planowała wrócić.

W dniu zaginięcia miała przy sobie telefon, legitymację, kartę miejską, kartę płatniczą i słuchawki. Była ubrana w bluzę i spodnie. Jak podaje "Fakt", w poszukiwania zaangażowani są funkcjonariusze prowadzący intensywne działania. Policja nie ujawnia szczegółów ze względu na dobro postępowania.

Wybrane dla Ciebie