Oligarchowie Putina idą do sądów. Walczą z sankcjami
Rosyjscy oligarchowie i osoby z ich otoczenia coraz częściej próbują w sądach podważać unijne sankcje nałożone po inwazji na Ukrainę. Jak podaje "Fakt", jednym z głośnych przykładów jest skarga Tatiany Nawki, żony rzecznika Władimira Putina, Dmitrija Pieskowa.
Najważniejsze informacje
- Rosyjscy oligarchowie składają pozwy przeciwko unijnym sankcjom.
- Znani prawnicy reprezentują rosyjskie gwiazdy na salach sądowych.
- Wojciech Mościbrodzki wskazuje na zmieniające się strategie bogaczy
Po czterech latach wojny w Ukrainie część rosyjskich elit, które przed 2022 r. korzystały z majątków ulokowanych w Europie, próbuje wrócić do dawnego modelu funkcjonowania. Zamrożone jachty i nieruchomości oraz zakazy wjazdu do państw UE uderzyły nie tylko w oligarchów, ale też w osoby z ich rodzin i środowiska show-biznesu.
Jak opisuje "Fakt", wśród osób, które kwestionują unijne restrykcje, znalazła się Tatiana Nawka, była łyżwiarka figurowa i mistrzyni olimpijska, prywatnie żona Dmitrija Pieskowa. Unia Europejska objęła ją sankcjami w 2022 r., wskazując na związki z otoczeniem rosyjskiej władzy oraz posiadanie nieruchomości na okupowanym Krymie.
Z rosyjskich mediów państwowych ma wynikać, że Nawka skierowała skargę przeciwko Radzie UE do Sądu Unii Europejskiej. Jej pełnomocnicy domagają się uchylenia wszystkich ograniczeń nałożonych w ramach sankcji.
Tyle kosztuje bilet na krakowski tramwaj wodny. Ludzie przecierają oczy ze zdumienia
Na rosnącą liczbę pozwów przeciw instytucjom unijnym zwrócił uwagę także niezależny rosyjski portal "The Moscow Times". Wśród pozywających wymieniane są m.in. Jekaterina i Anastasia Ignatowe, powiązane rodzinnie z Siergiejem Czemezowem, wieloletnim szefem państwowego koncernu Rostech, który w materiale wskazano jako ważny element rosyjskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego.
W tekście pojawia się też sprawa Poliny Gagariny, która przed Sądem UE przekonuje, że sankcje utrudniają jej wykonywanie zawodu i naruszają swobodę wypowiedzi. Jej prawnicy podnoszą, że restrykcje odcięły artystkę od części zagranicznego rynku muzycznego, w tym od zachodnich serwisów dystrybucji i sprzedaży utworów.
O narastającym niezadowoleniu wśród rosyjskich bogaczy "Fakt" rozmawiał z Wojciechem Mościbrodzkim z Uniwersytetu WSB Merito i Uniwersytetu Civitas.
Oligarchowie i ich rodziny znaleźli się w szczególnej sytuacji - mówił. Wskazywał, że przez lata byli zabezpieczeni dużymi majątkami, także ulokowanymi na Zachodzie, a jednocześnie w Rosji nadal można było dobrze zarabiać, ale sytuacja zaczęła się zmieniać, gdy Kreml zaczął oczekiwać większego finansowego wsparcia.
Ekspert opisywał też mechanizm, który jego zdaniem przez lata stabilizował system władzy w Rosji.
Władza Putina utrzymywała się dzięki niepisanej, ale doskonale funkcjonującej umowie społecznej - oceniał, dodając, że po niepowodzeniach wojny presja na elity rośnie. W tej sytuacji część z nich wybiera drogę sądową w Europie, licząc na zniesienie sankcji i odzyskanie dostępu do zagranicznych aktywów.
Sankcje na rosyjskich oligarchów
Po ataku Rosji na Ukrainę w 2022 r. kraje Zachodu zaczęły nakładać sankcje na rosyjskich oligarchów, czyli bardzo bogatych ludzi powiązanych z rosyjską władzą. W ramach tych działań zaczęto zamrażać i przejmować ich majątki, takie jak jachty, samoloty, wille czy konta bankowe. Celem było ograniczenie dostępu do pieniędzy i wywieranie presji na Rosję.
Jednym z najbardziej znanych przypadków jest superjacht "Amadea", który jest powiązany z rosyjskim oligarchą Sulejmanem Kierimowem. Jacht o wartości około 300 milionów dolarów został zatrzymany w 2022 r. przez władze na Pacyfiku, a później przejęty przez Stany Zjednoczone.
Inny przykład to jacht "Tango", który jest powiązany z oligarchą Wiktorem Wekselbergiem. Został on zatrzymany w Hiszpanii na wniosek Stanów Zjednoczonych. Od tego czasu jacht jest pod kontrolą władz i nie może być używany ani sprzedany.
Podobne działania dotyczą też Romana Abramowicza. Część jego majątku, w tym samoloty i jachty, została zamrożona w różnych krajach. Oznacza to, że formalnie nadal są jego własnością, ale nie może z nich korzystać ani ich sprzedać.